Kiedy wręczono mi akt urodzenia córki od razu posmutniałam. Nie mogłam nawet nakarmić noworodka, a wszystko przez to imię…

Kiedy otrzymałam akt urodzenia córki, na którym widniało jej imię i nazwisko, od razu posmutniałam. Przez to wszystko straciłam na chwilę nawet pokarm i nie miałam czym karmić noworodka. Tej samej nocy przyśniła mi się babcia, która także wyglądała na bardzo smutną.

Sierotą zostałam bardzo wcześnie. Po śmierci rodziców opiekowała się mną moja babcia, która była mi jak matka, przyjaciółka i oczywiście babcia jednocześnie. Pracowała jako nauczycielka języka polskiego w szkole. W szkole zwracałam się do niej „Pani Elżbieto”, a w domu mówiłam do niej „mamo”. Od początku dobrze wiedziałam, że nie jest moją matką, ale po śmierci mojej mamy nazywała mnie swoją córeczką.

Babcia dosyć często źle się czuła, a to wszystko przez jej problemy z sercem. Często jeździła do lekarza albo do szpitala, były też sytuacje, że trzeba było wzywać do niej karetkę. Wówczas ja zajmowałam się domem, a nawet przynosiłam babci jedzenie do szpitala. Już jako dziecko byłam bardzo niezależna i samodzielna, a ona była ze mnie tak bardzo dumna.

Kiedy miałam dwadzieścia lat, babcia zmarła. Było mi bardzo ciężko, przede wszystkim czułam się bardzo samotnie, ale postanowiłam walczyć o swoją przyszłość i mimo tego nie poddawałam się.

Po śmierci babcia często odwiedzała mnie we śnie. Rozmawiałyśmy w taki sposób przez całą noc o wszystkim. Często się jej radziłam, także wtedy, kiedy poznałam Marcina, poprosiłam ją o radę, czy to dobry chłopak. Ona odpowiedziała gestem, że tak. Zaczęłam więc być z Marcinem i nasza relacja rozwijała się bardzo szybko. Przedstawił mnie swojej licznej rodzinie, która szybko mnie zaakceptowała. To było takie dziwne uczucie, bo lubili mnie, przyjęli jak swoją i nie musiałam niczego udowadniać, niezwykle przemiłe uczucie. Kiedy powiedziałam mu, że jestem w ciąży, był taki szczęśliwy i już następnego dnia mi się oświadczył.

Mariusz nie odbierał ode mnie telefonu, dlatego postanowiłam pojechać do domu jego oraz jego matki

Ślub i wesele było piękne. Wraz z teściową wybrałyśmy dla mnie suknię ślubną i w ogóle bardzo mi we wszystkim pomogła, to wspaniała kobieta.

Ciążę niestety przechodziłam dosyć trudno. Pewnej nocy babcia znowu przyszła do mnie we śnie. Powiedziała, że zatroszczy się o wnuczkę i sprawi, że urodzi się zdrowa, ale poprosiła, żeby dała jej po niej imię. Rano opowiedziałam o tym śnie mojemu mężowi, ale on nawet nie chciał mnie słuchać i uważał, że to głupoty, a poza tym nie podobało mu się imię Elżbieta. Z teściową wymyślili, że do naszej jeszcze nienarodzonej córki będzie idealnie pasowało egzotyczne imię Jasmina. Nie rozumiałam tego i wcale mi się to nie podobało. Nie wiedziałam też, skąd ta upartość z jego strony, skoro wiedział, jak bardzo było to dla mnie ważne. Myślałam, że po narodzeniu dziecka mąż pójdzie mi na rękę, ale się myliłam.

Kiedy miałam w ręce akt urodzenia córki i jej imię to była Jasmina, było mi naprawdę bardzo smutno.

Rodzina mojego męża jest po prostu wspaniała, mój mąż też o mnie bardzo dba, ale nie mogę mu wybaczyć tego, że nie wziął pod uwagę mojej prośby. Zamierzam iść do urzędu i zmienić wpis w akcie urodzenia. Mam nadzieję, że się zgodzą i nie będzie do tego potrzebna zgoda męża.

A jak Wy byście postąpili na moim miejscu?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × 3 =

Kiedy wręczono mi akt urodzenia córki od razu posmutniałam. Nie mogłam nawet nakarmić noworodka, a wszystko przez to imię…