Kiedy przywiozłam przyjaciółkę ze szpitala do jej mieszkania, okna były pootwierane na oścież, a na podłodze leżał śnieg, który wwiało do środka

Kiedy przywiozłam przyjaciółkę ze szpitala do jej mieszkania, okna były pootwierane na oścież, a na podłodze leżał śnieg, który wwiało do środka

Mam dobrą przyjaciółkę Klaudię. To było dwa lata temu, kiedy dzień przed wiigilią, urodziła córkę. Miała zostać wypisana kilka dni później i jej mąż mówił, że wziął na ten dzień wolne, by móc odebrać Klaudię i swoją córeczkę ze szpitala. Niestety, kiedy przyszedł dzień wypisu okazało się, że jej mąż nie przyjechał i siostra musiała prosić mnie o pomoc. Dzwoniła do męża, on jednak nie odbierał telefonu, więc szybko pojechałam po nią, aby nie tłukła di z dzieckiem taksówką.

Przywiozłam ją do mieszkania, a ona w ramach podziękowania zaprosiła mnie do środka na kawę. Kiedy weszłyśmy do środka, zastał nas okropny widok. Mieszkanie było wychłodzone, bo ktoś otworzył wszystkie okna. Na podłodze leżał śnieg i jakieś śmieci. Klaudia w tej sytuacji bardzo sie zdenerwowała, bo nie dość, że jej mieszkanie wyglądało w ten sposób, to jeszcze nie było kontaktu z jej mężem i nawet nie wiedziała, gdzie jest. To wszystko wyglądało naprawdę  dziwne. Zapomniał zamknąć okien po tym, jak wywietrzył mieszkanie? Po co otwierał wszystkie na raz? Podjęłyśmy natychmiastową decyzję o tym, że lepiej będzie, jak pojedzie na jakiś czas do swoich rodziców.

Z żoną zatrzymaliśmy się u teściowej na kilka dni. Rano tuż po wstaniu zastałem ją w takiej sytuacji, że do teraz nie wiem, co o tym myśleć

Nikodem oddzwonił dopiero nad ranem. Okazało się, że bardzo intensywnie świętował narodziny córki. Tak bardzo, że upił się z kolegą do utraty przytomności. Kiedy Klaudia dowiedziała się o tym, była bardzo urażona i wkurzona, zagroziła nawet rozwodem. W sumie to ją rozumiem i też byłabym wściekła na mojego męża, gdyby coś takiego zrobił.
Dlaczego okna były otwarte? Nikodem postanowł przewietrzyć mieszkanie, ale niestety, kolega wydzwonił go do picia i zapomniał o tym, że trzeba je zamknąć przed wyjściem. Przyjaciółka przez dwa miesiące nie chciała nawet rozmawiać z mężem i mieszkała u rodziców. Nie odbierała od niego telefonów, nie odpisywała na wiadomości. Matka jej męża oczywiście uważała, że Klaudia przesadza i broniła swojego synka. Co więcej, uważała, że z radości miał prawo się upić i zapomnieć o tym, że musi jechać po żonę i nowonarodzoną córeczkę. Przyjaciółka nie mogła wybaczyć mu takiego lekceważącego zachowania. Potem jednak jakoś Nikodem ją udobruchał i w końcu mu odpuściła.

Od tamtego incydentu minęło już mnóstwo, czasu, ale on wciąż chodzi na paluszkach wokół swojej żony, bo boi się, że straci swoją rodzinę. Klaudia śmieje się, że trzyma go krótko, ale najwidoczniej musiał dostać nauczkę, żeby teraz być wzorem męża.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa + 9 =

Kiedy przywiozłam przyjaciółkę ze szpitala do jej mieszkania, okna były pootwierane na oścież, a na podłodze leżał śnieg, który wwiało do środka