Po pogrzebie matki Matylda musiała zmierzyć się z wieloma zmartwieniami. Jednym z nich było to, że po śmierci matki musiała sprzedać cały majątek, który po sobie zostawiła. Ustaliła to razem ze swoją siostrą Sonią.
Matylda bardzo kochała swoją siostrę i odnosiła się do niej z wielkim szacunkiem. Była dla niej rozsądną i bezkonfliktową osobą oraz wzorem do naśladowania. W końcu Sonia tuż po ukończeniu szkoły średniej wyjechała do wielkiej Warszawy, gdzie studiowała prawo, a później zaczęła pracować w bardzo cenionej kancelarii. Kilka razy w roku odwiedzała rodzinną wieś, aby odwiedzić swoją matkę i siostrę. Jednak ostatni telefon wszystko zmienił…
Kilka tygodni temu Sonia zadzwonił do swojej siostry:
– Matylda, mówiłaś mi, że sprzedałaś niektóre rzeczy po matce. Ale dlaczego słowem się nie zająknęłaś o jej złotej biżuterii?
Moja dziewczyna się mnie wstydzi i przed całym światem ukrywa, że jesteśmy w związku
Czy jej własna siostra podejrzewała ją o oszustwo? Jak mogła i w ogóle dlaczego? Przecież Matylda nigdy w życiu nie oszukała Sonii. Tak naprawdę sama nie wiedziała, gdzie było złoto po ich matce. Matylda pamiętała, że faktycznie, matka miała jakiś złoty zegarek, jakąś masywną bransoletę i pierścionek z żółtym kamieniem. Kompletnie jednak nie wiedziała, gdzie one mogą być. Przeszukała cały dom i nigdzie nie znalazła tych przedmiotów. Trzy miesiące później na dom po matce znalazł się jakiś kupiec. Meble nie były już nikomu potrzebne, ale były ładne, w starym stylu, dlatego Matylda postanowiła sprzedać je osobno.
Dom sprzedał się za dobre pieniądze, zresztą kilka mebli też udało się sprzedaż z zyskiem. Matylda sprzedała już masywną toaletkę, piękny, przeszklony kredens, fotel i lodówkę. „Odłoże te pieniądze i w razie czego, to dzięki nim będę miała gdzie się podziać, jeśli pewnego dnia mąż będzie chciał wziąć ze mną rozwód” – zażartowała w duchu kobieta. Kiedy sprzedaż została zakończona, Sonia przyjechała do siostry, by odebrać swoją część pieniędzy. Nie została nawet na noc. Złoto jej matki zaginęło, a jej podejrzenia o kradzież ochłodziły jej relacje z Matyldą.
Nigdy więcej nie rozmawiały o złotych pamiętkach po mamie. Półtora miesiąca później jeden z nabywców rzeczy po matce sióstr przyszedł do domu Matyldy.
– W szafie, którą kupiłem od Pani była skrytka, w której znalazłem to – powiedział, wręczając Matyldzie złoto po matce. Pewnie ma dla Pani wartość sentymentalną.
– Dziękuję, ma Pan też rację. Od tego złota wiele zależy – Matylda promieniała ze szczęścia i jeszcze tego samego dnia pojechała do siostry.
