Kiedy poznałem narzeczoną, miałem już własne mieszkanie i samochód. To, co zrobiła później, nie mieści mi się w głowie.

Kiedy poznałem narzeczoną, miałem już własne mieszkanie i samochód. To, co zrobiła później, nie mieści mi się w głowie.

Kiedy miałem 29 lat, poznałem Igę. Iga tak jak ja pochodziła z małej, małopolskiej wsi. Jeśli chodzi o mnie, tuż po ukończeniu liceum wraz z moim dobrym przyjacielem postanowiliśmy studiować w Krakowie, gdzie wynajęliśmy mieszkanie i je dzieliliśmy. Potem, również dzięki pomocy rodziców, kupiłem kawalerkę na obrzeżach miasta. Dzięki temu spokojnie mogłem zarabiać sobie na swoje potrzeby, między innymi samochód. Odległość między moim mieszkaniem a miejscem pracy nie była mała, dlatego samochód był mi niezbędnym, inaczej musiałbym się tłuc autobusami ponad godzinę w jedną stronę. Kiedy poznałem Igę, ona była już po rozwodzie i samotnie wychowywała dziecko z pierwszego małżeństwa.

Nasze spotkania były zawsze krótkie ze względu na nasze obowiązki. Po kilku miesiącach postanowiliśmy zamieszkać razem. Wtedy Iga dostała też lepszą pracę,  ale potrzebowała mojego auta, aby do niej dojeżdżać, bo jej firma mieściła się w Oświęcimiu. W zasadzie nie przeszkadzało mi to, bo pomyślałem, że kiedy będzie lepiej zarabiać, to niebawem kupi sobie swój samochód.

Zaczęło mi jednak przeszkadzać to, że nie dokładała się do mieszkania i musiałem płacić za wszystko. Twierdziła, że musi pomóc rodzicom i po prostu jej na to nie stać, a poza tym musi kupić nowe buty córce albo jakąś inną rzecz, przez co nie ma już pieniędzy. W zasadzie od kiedy zacząłem z nią być, to jedyne co się zmieniło, to fakt, że straciłem auto. Na domiar złego, pewnego dnia powiedziała, że powinienem zapłacić za naprawę samochodu. Argumentowała to tym, że to jest mój samochód, a ona nie jest moją żoną, dlatego nie zamierza w niego inwestować.

Gdy zrozumiałem, że moja córka nie zamierza mi pomóc, zatrudniłem opiekunkę. Wtedy dopiero wszystko się zaczęło…

Kiedy w którymś miesiącu kupiłem szafki do łazienki i nową pralkę, poprosiłem ją, aby się do tego dołożyła, bo akurat miałem mniejszą wypłatę przez urlop zdrowotny i było mi ciężko. Powiedziała wtedy, że to moje mieszkanie, więc ona niczego mi nie dołoży. Nie jesteśmy jeszcze po ślubie, więc to nie jest wspólna własność, a ona nie ma żadnych obowiązków.

Im dłużej z nią byłem, tym mniej miałem ochotę prosić ją o rękę. Wyobrażałem sobie nasze przyszłe życie po ślubie i czułem się tym przytłoczony. Zakończyliśmy związek, kiedy poprosiła mnie o pieniądze na paliwo. Mieliśmy jechać do moich rodziców na rocznicę ślubu, a ona nie chciała zatankować za swoje pieniądze, po przecież to nie jej teściowie.

Kiedy więc tego dnia przy stole zadano mi pytanie, kiedy ślub, odpowiedziałem, że nigdy. Iga była bardzo zaskoczona. Natychmiast kazałem jej zwrócić klucze do samochodu i mieszkania. Powiedziałem, że nie jesteśmy jeszcze po ślubie, a to mieszkanie należy do mnie, więc nie ma do niego żadnych praw. Do miasta wróciła taksówką z domu moich rodziców.

Rodzice zachęcają mnie, abym przemyślał tę decyzję, ale ja jestem jej pewien. Nie warto budować wspólnego życia z taką kobietą jak ona.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć + 7 =

Kiedy poznałem narzeczoną, miałem już własne mieszkanie i samochód. To, co zrobiła później, nie mieści mi się w głowie.