Kiedy mój mąż znowu zaczął na mnie narzekać, że źle prowadzę dom, postanowiłam dać mu nauczkę

Kiedy mój mąż znowu zaczął na mnie narzekać, że źle prowadzę dom, postanowiłam dać mu nauczkę

Mój mąż ciągle krytykował to, jak prowadzę dom. Szczególnie nie podobało mu się to, jak gotuję. Pewnego dnia wrócił do domu na obiad i zapytał, co będziemy jeść. Ja jednak miałam dla niego „niespodziankę” i odpowiedziałam:

– Witek, wiesz co, postanowiłam Cię posłuchać…

Ale od początku… Wyszłam za mąż zaraz po studiach i, szczerze mówiąc, nie potrafiłam niczego zrobić w domu. Byłam jedynaczką, więc rodzice robili wszystko za mnie i nigdy nie zlecali mi żadnych prac domowych. Mimo tego starałam się jak najszybciej wszystkiego nauczyć. Wkrótce po ślubie urodziłam dwoje dzieci, a dokładniej bliźniaczki. Zarówno opieka nad dziećmi, jak i nad domem, była tylko na moich barkach. Kocham mojego męża, ale on nie pomaga mi w domu i zasłania się ciągle pracą. W dodatku niestety Witek ciągle wytyka mi błędy i zamiast wziąć dzieci np. na spacer, aby mnie trochę odciążyć, to tylko marudzi i sprawia, że czuję się źle. Nigdy nie przyszło mu do głowy, że też się męczę i nie nadążam z domowymi obowiązkami.

Mężczyna robił dla swojej żony wszystko, o co prosiła, ale pewnego dnia podsłuchał, jak jego żona opowiada swojej siostrze o ich życiu rodzinnym. To było coś, czego nigdy nie spodziewał się usłyszeć!

Pewnego ranka Witek był bardzo zły, ale to nie pierwszy raz – powiedziałabym, że zdarza mu się to dość często. Zachowywał się tak, jakby mąż przechodził jakiś wczesny kryzys wieku średniego. Jego koszulka, wyprana przeze mnie dzień wcześniej, nie wyschła jeszcze dobrze. Faktycznie, nie zwróciłam na to uwagi, bo po prostu zdjęłam ją z suszarki i włożyłam do szafy. On jednak widząc to, wściekł się i krzyczł:

– Nie umiesz ani gotować, ani nawe prać. Po co zajmujesz się czymś, czego nie potrafisz robić?!

Wcześniej płakałabym pół dnia, bo bardzo nieprzyjemne jest usłyszeć coś takiego od osoby, którą się kocha, jednak teraz uznałam, że wezmę sprawę w swoje ręce. Postanowiłam po prostu przestać prać i gotować, w ogóle zajmować się czymkolwiek w domu. Moja logika była prosta. Po pierwsze – gotuję naprawdę pysznie i wiele osób mi to już mówiło.  Wszystkim smakuje, oczywiście poza moim mężem. Wydaje mi się jednak, że on sam nie wie, czego chce. Kiedy piekę w domu chleb, to mu nie odpowiada, ale tego z piekarni też nie lubi. Zupy pełne warzyw i mięsa też go nie zadowalają, i tak mogę wymieniać w kółko. Nie szanuje też mojej pracy, bo potrafi naprawiać samochód w białej koszuli, a ja potem muszę to prać, często ręcznie, bo inaczej się nie dopierze. Jego zarzuty dotyczące tego, że jestem beznadziejna gospodynią są w ogóle nie na miejscu. Jeszcze gdyby krytykował mnie tylko, gdy jesteśmy razem, ale nie – on robi to także często przy teściowej, znajomych, moich rodzicach czy nawet sąsiadach. Dla mnie to bardzo upokarzające i zawstydzające, tym bardziej, że na takie traktowanie najzwyczajniej w świecie nie zasługuję.

Postanowiłam mu utrzeć nosa i pod pretekstem słuchania się go przestałam zajmować się domem. Mąż wytrzymał tydzień takiego życia. Gotował dla siebie i dla dzieci, ale po tygodniu zrozumiał swój błąd i zaczął zachowywać się jak do rany przyłóż. Po prawie dziesięciu latach małżeństwa zrozumiałam, że najważniejsze jest to, by szanować samą siebie, dzięki temu wszyscy wokół także będą nas szanować.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć × 5 =

Kiedy mój mąż znowu zaczął na mnie narzekać, że źle prowadzę dom, postanowiłam dać mu nauczkę