Wyszłam za mąż już w wieku 18 lat, co teraz, z perspektywy czasu, wydaje mi się być za wcześnie. Trafiłam na dobrą teściową, a przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Bardzo o mnie dbała i otaczała mnie niezwykłą troską. Zmuszała swojego syna do spełniania najmniejszych moich życzeń. Tak, wzięliśmy ślub tak szybko, ponieważ zaszłam w nieplanowaną ciążę, ale teściową to cieszyło, bo bardzo od początku czekała na wnuki.
Wtedy teściowa jeszcze bardziej o mnie dbała, wręcz biegała wokół mnie i dawała wszystko, czego tylko potrzebowałam. Chodziła razem ze mną na badania do lekarza, kupowała potrzebne dla dziecka rzeczy. Kiedy byłam w siódmym miesiącu ciąży niespodziewanie okazało się, że niestety, ale coś jest nie tak z dzieckiem. Lekarz powiedział, że najprawdopodobniej dziecko urodzi się z wrodzoną wadą kręgosłupa. Bardzo się zmartwiłam, ale pomyślałam, że to jednak wciąż moje dziecko, więc będę je kochać i dbać o nie, jak najlepiej tylko będę potrafiła.
Kiedy przekazałam tę wiadomość mężowi i teściowej, zaczęli się jakoś dziwnie zachowywać. Nagle przestali się o mnie troszczyć i mną opiekować, a potem otwarcie powiedzieli, że nie zamierzają opiekować się niepełnosprawnym przez całe życie dzieckiem. Bardzo zabolały mnie ich słowa.
Następnego dnia, kiedy się obudziłam, zobaczyłam, jak mąż w pośpiechu pakował swoje rzeczy. Powiedział, że jedzie do matki. To był dla mnie ogromny cios, czułam się wręcz zrozpaczona. Kiedy powiedziałam o wszystkim rodzicom, moja mama od razu do mnie przyjechała, aby mnie wesprzeć.
Mama była dla mnie największą pomocą i wspierała mnie w najtrudniejszych chwilach. Uspokajała mnie, głaskała po głowie i mówiła, że przecież ta diagnoza może się nie potwierdzić. Lekarze sami nie wiedzą na sto procent, a życie potrafi być zaskakujące, dlatego nie ma powodu zawczasu się niepokoić. Zapewniała mnie też, że ona zawsze będzie obok mnie i w każdej sytuacji mi pomoże.
Dziecko przyszło na świat w terminie. Zabrali je na badania do specjalistycznego szpitala dziecięcego i już po dniu wszystko było jasne. Dziecko urodziło się całkiem zdrowe! Kiedy teściowa i też się o tym dowiedzieli, przyszli nawet do mnie do szpitala, ale od razu ich wygoniłam.
Nie chcę ich widzieć! Skoro zostawili mnie w tak trudnym momencie, to nie zasługiwali na to, by być przy mnie, kiedy wszystko się jednak dobrze skończyło.
