Joanna była służącą dla swojego męża. Po latach zrozumiała, że to był błąd

Gdzie byłaś? – to pierwsza rzecz, którą usłyszała Joanna wchodząc do mieszkania.

– Mówiłam wczoraj, że zostaniemy dłużej w pracy!

– Nie mówiłaś mi! – Roman nawet nie odwrócił głowy od telewizora.

– Mówiłam, nawet kilka razy, tylko mnie nie słuchałeś.

– Nie myśl, że Cię sprawdzam, ale zastanawiałem się, gdzie byłaś – syknął.

– Nie, oczywiście – Joanna westchnęła.

– Ugotuj coś, nie ma co jeść.

– A może poszedłbyś do sklepu?

Kobieta spojrzała na męża, ale kiedy zobaczyła jego minę, zamilkła. Zabrała torebkę i wyszła z mieszkania. Szła wieczorem po mieście i obserwowała ludzi. Wszyscy wokół byli tacy zabawni! Oto babcia z energicznym pudlem, szybkim krokiem spieszyła się na plac zabaw w pobliskim parku.

Po drugiej stronie ulicy para nastolatków szła, całkowicie pogrążona w rozmowie, jeden z chłopców z jakiegoś powodu aktywnie gestykulował. Joasia uśmiechnęła się, ale natychmiast zmarszczyła brwi, Romanowi taki spacer by się nie podobał. Zacząłby narzekać, że w ich czasach dzieci były wychowywane inaczej, a teraz takie rozpuszczone, nie mają szacunku dla dorosłych.

Romek zawsze był niezadowolony, nigdy nic mu się nie podobało. Kobieta przyspieszyła kroku, mąż jest głodny, musiała szybko coś ugotować. Wewnętrzny głos powiedział jej, że kochający mężczyzna mógł sam pójść do sklepu, wiedząc że ona przyjdzie zmęczona, ale odepchnęła tą myśl.

– Dlaczego tak długo? – zapytał i nawet na nią nie spojrzał.

– Kolejka była, a zakupy ciężkie. Miałeś dzień wolny, trzeba było iść do sklepu!

Roman zjadł obiad i po cichu usiadł przed telewizorem, pozostawiając brudną kuchnię swojej żonie. Z ostatkiem sił kobieta posprzątała, potem zrobiła kolację, umyła się i poszła do łóżka, nawet nie słyszała, kiedy jej mąż poszedł spać.

Rano ledwo wstała, nos miała zatkany, gardło zaczynało ją boleć. Czyżby wczoraj siedziała za blisko klimatyzacji?

– Fatalnie wyglądam – mruknęła, patrząc na siebie w lustrze.

– A gdzie śniadanie? – zamiast” dzień dobry ” usłyszała od męża i jakoś zrobiło jej się przykro. Tak, Romek zawsze była surowy. Nigdy nie pogrążył się w czułości, a romans nazywał nie inaczej niż „syropem cukrowym”.

Ledwo kobieta dotarła do pracy, ale po kilku godzinach szefowa odesłała ją do domu, aby wyzdrowiała. Powiedziała, że i tak nie ma z niej żadnego pożytku, sami sobie poradzą. Przez całą drogę do domu marzyła tylko o herbacie z cytryną i łóżku.

– Dlaczego tak wcześnie? – Roman nie był w nastroju.

Zakrztusiła się, była zmarznięta i słaba, zdziwiła się taka reakcją męża.

– Dlaczego nie jesteś w pracy? – powiedział i poszedł do kuchni.

– Zrób mi herbatę z cytryną, proszę – powiedziała Joanna.

Przebrała się w piżamę, zmyła makijaż i położyła się do łóżka. Była chora, było jej zimno, ale herbata wciąż do niej nie dotarła. Nie doczekała się, musiała wstać sama. Romek siedział przed telewizorem.

– Poprosiłam o herbatę – powiedziała słabo.

– Sama sobie zrobisz, nie przepracowałaś się dzisiaj!

W piersi z żalu poczuła mocne ukłucie. Kobieta ze łzami w oczach zaparzyła herbatę, wzięła cytrynę i poszła do pokoju. Tam siedząc na łóżku i patrząc na gorący kubek, nagle zaczęła przypominać sobie wszystkie sytuacje, gdy jej mąż był wobec niej obojętny. W tym momencie zdała sobie sprawę, że nie pamięta, kiedy ostatni raz Roman pomógł jej w czymś lub po prostu wspierał słowami.

Nawet gdy sam się mylił, udało mu się wmówić winę żonie. Łzy coraz bardziej spływały po jej policzkach. Joasia ostrożnie położyła herbatę na stoliku nocnym, owinęła się kocem i zasnęła ze zmęczenia. Obudziły ją głosy dochodzące z korytarza.

– Idź, ona śpi. Dziś się nie uda.

Głos męża był zaskakująco delikatny. Kobieta wstała i podeszła do drzwi, cicho je otworzyła. W przedpokoju stała piękna, szczupła brunetka.

– Kotku, kiedy się znowu spotkamy?

– W weekend się z nią pokłócę i pojedziemy nad jezioro, na dwa dni.

– Wow – pisnęła i skoczyła w jego ramiona.

Joanna wróciła do łóżka, była w szoku. Teraz zrozumiała, dlaczego Romek tak ją traktował.

Nawet się nie ukrywają! Chwyciła głowę dłońmi, jak ona na to pozwoliła! Co zrobiła źle ?! Stop! Upomniała się, nawet się wyprostowała. To nie jej wina.

Gdyby Roman powiedział prawdę, wprost o co chodzi, odeszła by od niego, nikt go nie zmuszał do oszukiwania. To, co uświadomiła sobie przed snem, takie podejście męża do niej sprawiło, że pomyślała o rozwodzie. Teraz wyraźnie zrozumiała, że nic między nimi już nie będzie, jak wcześniej, natychmiast przypomniała sobie to niemiłe spojrzenie męża. Postanowiła, że już nie pozwoli tak siebie traktować.

Osłabiona kobieta zasnęła. Rano poczuła się lepiej, ale zadzwoniła do pracy i wzięła kolejny dzień wolnego. Odłożyła telefon, gdy Roman wszedł do pokoju.

– Gdzie śniadanie?

– W lodówce – odpowiedziała spokojnie.

– Co to znaczy? Roman zmrużył oczy.

– To znaczy, że jestem chora – przykryła się kołdrą.

– Więc tak! Więc pójdę głodny do pracy!

– Masz ręce, otwórz lodówkę, zrób kanapki, zaparz herbatę i popijaj – powiedziała Joasia.

Wszystko w jej wnętrzu się gotowało, nauczyła męża, że była jego służącą. Pokręciła tylko głową, jak do tego doszło. Kobieta słyszała, jak Romek wychodzi, jak zamykają się drzwi wejściowe. Nie jadł śniadania.

Miała przed sobą cały dzień. Najpierw wezwała majstra i zmieniła zamek, ponieważ mieszkanie należało do niej, sama za niego płaciła, on nie dawał na opłaty pieniędzy. Potem zebrała wszystkie jego rzeczy. Przeszła przez mieszkanie i to co kupił, wsadziła do torby. Zapakowała toster i ekspres do kawy, nie żal jej było tego. Resztę dnia spędziła tak, jak chciała.

Przed przybyciem Romana nie spieszyła się do kuchni, aby gotować. Rozległ się dzwonek, Joanna otworzyła drzwi.

– Co z zamkiem?

Znowu nawet się nie przywitał, pomyślała.

– Co to jest? – Roman widział rzeczy.

– To całe Twoje bogactwo – odpowiedziała.

– Weź to i nie chcę Cię więcej widzieć! Sama złożę wniosek o rozwód.

Roman patrzył na nią i nie rozpoznawał tej kobiety. Zastanawiał się, kim ona jest? Gdzie ta cicha żona, która na pierwszy rzut oka robiła, co chciał. Przed nim stała zdecydowana i stanowcza kobieta. Nie spuszczała wzroku, nie szeptała, stała odważnie z rozłożonymi ramionami.

– Romek, po co masz tu mieszkać. Nie kochasz mnie, tylko mnie wykorzystujesz. Idź do swojej dziewczyny i nie wracaj!

Mężczyzna wezwał taksówkę i zabrał rzeczy. Biorąc ostatnią torbę, powiedział przez ramię:

– Jeszcze przybiegniesz, będziesz błagała o przebaczenie!

– Nie, Nie będę – powiedziała już w pustym korytarzu. Następnego dnia złożyła wniosek o rozwód, a miesiąc później zostali oficjalnie rozwiedzeni. Roman do końca nie wierzył w to, co się dzieje. Kilkakrotnie próbował porozmawiać z byłą żoną, ale ta tylko go odrzucała. Wreszcie szła z uśmiechem po parku, ludzie kręcili się wokół, to tam, to tu rozlegał się śmiech. Wyprzedziła ją już znajoma staruszka z pudlem.

– Przepraszam – zawołała nagle do starszej kobiety.

– Ma pani chwilkę czasu? Chciałabym porozmawiać!

– Oj cudownie – staruszka uśmiechnęła się i zaprosiła Joannę do siebie na herbatkę.

Obydwie były samotne i tego im właśnie było trzeba, porozmawiać z druga osobą.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

12 − dwa =

Joanna była służącą dla swojego męża. Po latach zrozumiała, że to był błąd