Jestem zakładnikiem tej sytuacji – boję się, że jeśli odejdę, to mój partner popełni samobójstwo, jednak nie potrafię z nim dalej żyć

Jestem zakładnikiem tej sytuacji - boję się, że jeśli odejdę, to mój partner popełni samobójstwo, jednak nie potrafię z nim dalej żyć

Znam się z Danielem od 3 lat, a w związku jesteśmy niecały rok. Dokładnie 4 miesiące po tym, jak się poznaliśmy, Daniel trafił do szpitala psychiatrycznego, ale to wcale mnie nie zniechęciło do dalszej relacji. Wręcz przeciwnie – próbowałam mu pokazać, że miłość może być bezwarunkowa (tak, kochałam go od początku). Potem okazało się, że cierpiał na chorobę afektywną dwubiegunową. Nawiasem mówiąc, to miał już kiedyś żonę, z którą się rozwiódł. Miał także dziecko.

Przez te 3 lata wydarzyło się wszystko – długi, które z jakiegoś powodu zaciągnęłam, przeprowadzka do innego miasta, gdy był chory, okazywanie wsparcia psychicznego i finansowego. Starałam się robić dla niego wszystko, żeby w końcu zrozumiał, że kocham go za nic (wiem, że jestem przesadnie współczująca i mam syndrom ratownika, ale dopiero teraz dotarło do mnie, jak daleko to wszystko zaszło).

A 2 lata później, zaproponował mi związek. Myślałam, że od teraz wszystko się zmieni, ale niestety, było tylko gorzej. Gotuję, piorę, sprzątam, już od roku pracuję tylko ja, bo on czuje się źle psychicznie i nie jest w stanie tego robić. Mówię z nim o moich potrzebach i obiecał, że będzie nad tym wszystkim pracować, ale w związku z tym, że był zawiedziony wszystkimi poprzednimi związkami, nie wiedział, czy może mi zaufać. Koniec końców nic się nie zmieniło.

Toleruję obelgi męża, bo przeraźliwie boję się samotności i tylko dlatego jeszcze od niego nie odeszłam

Jestem bardzo zmęczona, mam długi, które wydaje mi się, że nigdy się nie skończą. Czuję, że daję z siebie wszystko, nie dostając niczego, czasami nawet samej uwagi. Jednocześnie czasami Daniel ma „ataki” czułości i wtedy możemy się przytulić i obejrzeć razem film. Nie ma między nami seksu i pocałunków. Ma wiele problemów, zarówno psychicznych, jak i fizycznych. Bardzo boję się zakończyć ten związek, bo po tym, jak kończyły się jego poprzednie relacje, za każdym razem  próbował popełnić samobójstwo i byłam tego świadkiem. Wiem też doskonale, jak traktował swoje byłe (były kwiaty, wyznania miłosne, obrączki i chęć zawarcia związku małżeńskiego, poważne plany na przyszłość). Mówi mi wprost, że nie zamierza się ponownie żenić i nie chce mieć już więcej dzieci.

Boję się, że jeśli po moim odejściu znowu będzie próbował odebrać sobie życie, to sobie tego nie wybaczę. Trudno mówić mi o miłości w momencie, kiedy straciłam wszystko, co sensowne w moim życiu. Jestem już bardzo zmęczona i smutna. Chcę się uwolnić z tej relacji, ale na razie jednak zwyciężają obawy o jego przyszłe życie. Nie wiem co robić.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jedenaście + 6 =

Jestem zakładnikiem tej sytuacji – boję się, że jeśli odejdę, to mój partner popełni samobójstwo, jednak nie potrafię z nim dalej żyć