Ostatnio coraz bardziej uświadamiam sobie, że jestem dorosły i niezależny i że to normalne, kiedy moja siostra zamawia dla siebie, na mój koszt, drogie prezenty na Sylwestra czy urodziny, albo kiedy przyjeżdża do mnie z wizytą i prosi, żebym zamówił jej coś w restauracji. Nie zawsze mieści się to w moim budżecie.
Ja też chcę wydawać na siebie i coś odłożyć, a moja siostra nigdy nie pyta, czy stać mnie na wydanie tej kwoty np. na zamówienie sushi. Jeszcze bardziej złości mnie, gdy udowadnia, że obiecałem jej iPhone’a na urodziny, choć nic takiego na pewno nie miało miejsca. Jest też zbyt drogi dla czternastoletniej dziewczynki, która nie docenia drogich prezentów i technologii. Wszystkie jej poprzednie telefony, zostały skradzione, zepsute lub utopione.
Gdy tylko odmówię jej czegokolwiek, natychmiast się obraża i już mnie nie kocha, ani nie szanuje. Nie dzwoni, nie pisze, nie odwiedza, skarży się mamie i tacie, jaki to ze mnie chciwy i niedobry brat.
Manipuluje mną i naszymi rodzicami, ale prędzej czy później dopina swego. To nie jest miłe, ale dla mnie ważniejsze jest, żeby była ze mnie dumna i cieszyła się, że mnie odwiedza, niż żeby mnie ignorowała, bo nie kupiłem jej drogiej zabawki, którą bardzo chciała.



