Jak co wieczór, Antek wpadał wieczorem do swojego sąsiada Krzyśka. Oboje mieli po czterdzieści lat. Antek nie lubił spędzać wieczorów w domu, żona zawsze miała zły humor. Z kolei Krzyśkowi wydawało się, że ma wzorową rodzinę i beztrosie życie.
Tego wieczoru, Krzysiek zaczął narzekać na swoją córkę Agnieszkę.
– Wyobrażacie sobie, że Agnieszka odmawia nam swojej renty! Wczoraj dowiedzieliśmy się, że w zeszłym tygodniu dostała rentę i zatrzymała ją dla siebie! Mówi, że to są jej pieniądze, a nie nasze! Mówi, że nie dawaliśmy jej pieniędzy do 18 roku życia – to wystarczy. Wychowaliśmy naszą córeczkę, a ona robi takie rzeczy! Co teraz z nią zrobimy?
Agnieszka jest dziewiętnastoletnią córką Tamary i Krzysztofa. Mają dużą rodzinę, aż czworo dzieci, Agnieszka jest najstarsza. W dzieciństwie zdiagnozowano u niej niepełnosprawność. Przez wiele lat, Tamara nie rozstawała się z córką, wożąc ją do lekarzy i ośrodków rehabilitacyjnych. Jak się okazało, nie na darmo. Agnieszka pomyślnie ukończyła szkołę i wstąpiła na zajęcia na wydział historii, a w jej przypadku to nie był tylko sukces, to było zwycięstwo!
Rodzice zrobili dla Agnieszki wszystko, co było w ich mocy. W wieku 19 lat mogła żyć samodzielnie i pracować. Chociaż nie udało się całkowicie wyleczyć dziewczynki, została zaliczona do trzeciej grupy inwalidzkiej.
Rodzina przyzwyczaiła się do tego, że zasiłek opiekuńczy Tamary i renta Angnieszki stały się integralną częścią rodzinnego budżetu. Niewątpliwie wcześniej, wszystkie te pieniądze szły na rehabilitację, a i tak nie starczało ich dla wszystkich. Jednak od wielu lat, Agnieszka nie jest leczona, a cała jej renta jest przeznaczana na potrzeby rodziny.
Teraz kobieta jest już dorosła i otrzymuje pieniądze na swoją kartę, ale nie chce jej oddać rodzicom.
Agnieszka nie tylko nie chce oddać nam pieniędzy, ale także obwinia nas, swoich własnych rodziców, za to, że przez wiele lat korzystaliśmy z jej pieniędzy! Próbowałem jej przypomnieć, że nadal ją karmimy, ubieramy, zakładamy jej buty, a ona nie zarobiła tych pieniędzy, więc są na jej potrzeby. Ale nie ma mowy! Daję jej jedno słowo, a ona w zamian daje mi dziesięć! Jest taka niegrzeczna. Mówi, że nie trzeba jej żywić, ma darmowe posiłki w stołówce, że dzięki niej udało nam się uzyskać dofinansowanie do mieszkania i teraz nie płacimy za media. Myślę, że może powinienem wyrzucić ją do akademika, żeby tam zamieszkała? Niech spróbuje żyć z renty!
Czy uważasz, że rodzice okradają swoją córkę?
A może dorosła dziewczyna powinna brać udział w uzupełnianiu rodzinnego budżetu?



