Olek pił herbatę, siedząc na tarasie. Mężczyzna czekał na zameldowanie gości, gdyż czasami z żoną wynajmowali pokoje i zastanawiał się nad swoim życiem. Nie tak dawno temu miał kochającą żonę, która urodziła mu pięknego syna. Żyli razem przez dwadzieścia pięć lat, ale czas bezlitośnie odebrał kobiecie jej dawną urodę, związek przeszedł niejako w fazę przyjaźni, a Olek zauroczył się młodą kobietą.
Zgodnie z prawami melodramatu, para została przyłapana przez współmałżonke.
Rozwód był bolesny, ponieważ mężczyzna lekceważył swój romans i nie chciał stracić wiernej towarzyszki. Olek zrozumiał, że jest ofiarą kryzysu wieku średniego ze wszystkimi jego „urokami”. Mężczyzna robił sobie wyrzuty i wpadł w tygodniowy nałóg, ale udało mu się go powstrzymać.
Pamiętał dwupiętrowy domek ojca w miejscowości uzdrowiskowej. To właśnie tam ojciec spędził ostatnie lata życia, od czasu do czasu odprawiając wczasowiczów.
Olek postanowił kontynuować pracę ojca i wyjechał nad morze. Dom znajdował się w tzw. pierwszej linii, od wody oddzielała go tylko plaża miejska. Przy bramie, Olek odwrócił się twarzą do morza, odetchnął słonym powietrzem, podziwiał blask słońca na falach, po czym z westchnieniem otworzył bramę. Praca, którą należało wykonać, była tak duża i kosztowna, że mężczyzna wahał się, czy się w nią zaangażować. Po zdobyciu materiałów budowlanych mężczyzna wynajął ekipę robotników.
Po pracach budowlanych dom, wyglądał jak zabawka, bawił świeżymi kolorami, zapraszał werandami i balkonami z kutymi żelaznymi balustradami. Na zadbanym podwórku było wszystko, co potrzebne do wypoczynku, a na bramie Olek przypiął tabliczkę, zapraszającą do zatrzymania się w przytulnym domku. Nie trzeba było długo czekać na przybycie gości. Powoli biznes zaczął przynosić zyski, a po pewnym czasie zwróciły się wszystkie koszty remontu.
Licząc na przebaczenie żony, wysłał jej zaproszenie do odwiedzin, ale odmówiła. Olek zdecydował, że nie jest to ostatnia próba, a następną wykona później.
Nagle pojawił się jego brat Andrzej, z którym nie rozmawiali od dłuższego czasu. Dowiedziawszy się, że interes jego ojca działa i przynosi zyski, spryciarz przybył do miasta.
– Witaj, zaginiony. – Przywitał się wesoło Olek z bratem.
– Witaj i widzę, że dobrze się zadomowiłeś! Mieszkasz blisko morza, powietrze jest czyste, a pieniądze aż kapią. – Powiedział z zazdrością.
– Och, ileż to pieniędzy zainwestowałem tutaj przed rozpoczęciem sprawy! – Oleg powiedział.
– Ale teraz, jak widzę, jesteś bogatym Pinokiem! Bracie, to nie jest dobre, musisz się podzielić. Mam nadzieję, że pamiętasz, że mój ojciec zostawił ten dom nam obu. – Powiedział Andrzej.
– A gdzie byłeś, kiedy to miejsce leżało w gruzach? Miałeś wszystko przygotowane, kiedy tu przyjechałeś, prawda? Nie masz sumienia! – Powiedział brat z oburzeniem.
Olek szybko załatwił sprawę z bratem, proponując, że zostanie współwłaścicielem firmy. Andrzej zgodził się, ale zdał sobie sprawę, że naprawdę musi tam pracować. Mężczyzna nie jest przyzwyczajony do dużej ilości pracy, więc zgodził się na dwadzieścia procent zysków, które zaoferował mu Olek.
Wszystko układało się dobrze, lecz mężczyźnie brakowało żony i zadzwonił do firmy dostarczającej kwiaty. Wciąż ma nadzieję, że uda mu się odzyskać ukochaną żonę. Jak morze czule zmienia ostre kamienie w gładkie, tak Olek zamierza załagodzić ich bolesne rozstanie.

