Maja i Natan pobrali się pięć lat temu, ale Bóg nigdy nie dał im dzieci. Mężczyzna przestał już liczyć nieudane próby rodzicielstwa, ale odważna Maja nie zamierzała się poddawać.
Przezwyciężając ból fizyczny i psychiczny, za każdym razem wierzyła w to, co najlepsze. Widząc upragnione paski na teście, szalenie szczęśliwa kobieta pobiegła, by ucieszyć Natana.
– Oczywiście bardzo się cieszę, ale nie spieszmy się jeszcze. Ileż to już razy tak było, a potem…” – powiedział bez entuzjazmu.
Kobietę zabolało niedowierzanie męża, bo to ona musiała za każdym razem czekać na nową możliwośc zajścia w ciąże. To Maja znosiła ból, upadek nadziei i cicho szlochała w poduszkę.
Dwa miesiące później, historia się powtórzyła. Maja nie mogła dłużej znieść bólu. Rzuciła pracę i całymi dniami leżała w łóżku, wpatrując się w ścianę. Kobieta chciała zakończyć swoje życie, ale wiara nie pozwoliła jej odejść.
Natan była zmęczony niekończącymi się próbami, zmartwieniami, stresem i testami. Mężczyzna już dawno przestał wierzyć w cuda, do czego zachęcał również swoją żonę:
– Nie denerwuj się, to znaczy, że jesteśmy sobie przeznaczeni i nie potrzebujemy nikogo innego. – Próbował ją uspokoić mąż.
– Natan, spróbujmy jeszcze raz, ostatni raz, sprawdzić los, a jeśli jesteśmy godni zostac rodzicami, to nam się uda. Jeśli to się powtórzy, nie będziemy próbować ponownie. – Zasugerowała Maja.
Jej mąż niechętnie zgodził się na tysięczną próbę. Znowu dwa paski, a serce kobiety już wyskakiwało z piersi. Nieustannie rozmawiała z przyszłym dzieckiem, czytała mu bajki, puszczała muzykę klasyczną. Podczas chodzenia, kobieta instynktownie trzymała się za brzuszek, jakby bojąc się, że znowu straci dziecko.
Lekarz powiedział, że istnieje możliwość urodzenia dziecka z zespołem downa, ale Maja nie chciała słyszeć o przerwaniu ciąży.
„Niech się rodzi każde dziecko, byleby było nasze!”. – Pomyślała kobieta.
Na wieść o tym, rodzice męża byli oburzeni:
– Nie dość, że nie może tyle czasu zajść w ciąże, to jeszcze urodzi dziecko chore!
– Nie chcę tego więcej słyszeć, a Maja tym bardziej! – powiedział Natan.
Kiedy nadszedł czas porodu, mężczyzna nie odszedł od swojej żony. Jako pierwszy wziął swoje dziecko w ramiona. Patrząc na szczęśliwego tatę, Maja po raz pierwszy od dziewięciu miesięcy pozwoliła sobie na płacz. Dziewczynce nadali imię Wiktoria, ponieważ oznacza „zwycięstwo”.
Okazało się, że dziecko urodziło się bez zespołu downa. Miała jedynie drobne problemy zdrowotne, ale udało się je zniwelować dzięki ciężkiej pracy i masażom. Wiktoria stała się prawdziwą radością dla swoich rodziców. Długo czekali na swoje małe szczęście, które jest dla nich tak cenne.



