Mama zaprosiła do siebie mnie i mojego brata, bo chciała zobaczyć wnuki. Jednak to, co potem zrobiła, było dla mnie prawdziwym szokiem. W czasie podwieczorku synowi mojego brata dała jakieś ciasteczka i sok pomarańczowy, a mojemu Michałkowi nie dała kompletnie nic. Zrobiła to tylko dlatego, bo brat dał jej trochę pieniędzy, a ja nie. Jak można się tak zachować?!
Z moim bratem, który jest ode mnie starszy, dobrze się dogaduję. Nasi synowie są mniej więcej w tym samym wieku i bardzo się lubią. Mama jak do tej pory nigdy nie traktowała mnie i brata inaczej, żadnemu z nas nie dała odczuć, że któreś z nas jest tym bardziej lubianym dzieckiem. Tak samo było z naszymi dziećmi. Tego dnia, kiedy powiedziała, że możemy zostawić u niej chłopców, a sami pozałatwiać jakieś nasze sprawy na mieście, zupełnie się nie spodziewałam, jak to może się skończyć.
Michałek ma sześć lat i zawsze lubił jeździć do babci, jednak tego dnia kilkukrotnie dzwonił do mnie i pytał, kiedy wrócę, bo on chce już do domu. Było to dla mnie trochę dziwne, jednak pomyślałam sobie, że może syn jest po prostu trochę nie w humorze, ale że to nic tak naprawdę nie znaczy. Zadzwoniłam jednak na wszelki wypadek do mamy i zapytałam, czy oby na pewno wszystko jest w porządku. Powiedziała, że jak najbardziej wszystko jest ok. Wieczorem, kiedy odebrałam syna, dowiedziałam się, co było powodem jego zachowania. Michałkowi było smutno, ponieważ babcia w czasie podwieczorku dała jego kuzynowi ciastka, sok, a potem lody, podczas gdy on nie dostał od niej niczego.
Zadzwoniłam do mamy, a ona potwierdziła słowa syna. Byłam naprawdę w ciężkim szoku. Powiedziała, że mój brat zostawił dla jego syna trochę pieniędzy, a ja dla Michałka nie. Ona nie miała pieniędzy, by tak rozpieszczać mojego syna. Później porozmawiałam o tym z bratem i owszem, zostawił mamie trochę pieniędzy, ale nie tylko na jej synka, tylko miało to być dla obu chłopców. Również nie rozumiał, dlaczego mama zachowała się w taki sposób. Zamiast podzielić na dwoje to, co kupiła, dała tylko jednemu dziecku, przez to drugie czuło się zignorowane i wykluczone.
Teraz mój syn nie chce już jeździć do babci, bo jest na nią obrażony. Ja nie zamierzam do niczego go zmuszać i w sumie też jest mi bardzo przykro. Mama wciąż nie rozumie, co zrobiła źle i zachowuje się jak gdyby nigdy nic.



