Gdy tylko Irena i ja zaczęliśmy mieszkać razem, jej były mąż przypomniał sobie o niej. Dzwoni do nas sto razy dziennie i wymyśla wymówki, żeby zobaczyć dziecko

Pojawienie się Ireny w moim życiu to łut szczęścia! Piękna, zadbana, bizneswoman o oczach ciemnych jak noc. Po prostu za nią szaleję! Z pierwszego małżeństwa ma ośmioletnią córkę, a z mężem rozwiodła się rok temu.

Niedawno poprosiłem ją, żebyśmy zamieszkali razem i tak zrobiliśmy. Teraz muszę być dla niej bardziej uważny, częściej sprawiać jej przyjemność, zaskakiwać ją. Tak się składa, że idę przez życie sam. Mam za sobą dwa, nieudane małżeństwa, ale nigdy nie miałem dzieci.

Bardzo chcę się kimś zaopiekować, dlatego uwielbiam Julkę. Spędzamy teraz razem dużo czasu i widzę, że ona też mnie lubi. Irena zawsze dziękuje mi za opiekę nad jej córką. Mówi, że rzadko się zdarza, aby tak się troszczyć o dziecko innej osoby.

Nasza idylla rozpadła się w pewnym momencie, gdy dał o sobie znać, były mąż Ireny. Wydaje się, że nie dbał o nie dokładnie, dopóki Irena mnie nie spotkała. Według niej, tak właśnie było. Do póki się nie spotkaliśmy, musiała dzwonić i przypominać mu, o konieczności kontaktu z córką.

Teraz, gdy mieszkamy razem, on nęka Irenę telefonami! Chce przynieść Julce owoce, albo odkrył nową kawiarnię z cudownymi deserami. Ostatnim razem, powodem telefonu była nowa zabawka dla dziewczynki.

– Czy nie sądzisz, że dowiedziawszy się o mnie, zrobił krok naprzód? – Zapytałem.

– Myślę, że tak. Uważam, że muszę mu przypomnieć, jak mało dni spędzał z córką. Często ostatnio nas zaczepia. – Odpowiedziała Irena.

Kocham ją za wiele cech, ale szczególnie za tę jedną, jest bardzo spostrzegawcza. Nie muszę nawet mówić o tym, co mnie trapi, a Irena już spieszy się z usunięciem przyczyny. Doskonale się rozumiemy i jest nam razem łatwiej.

Mówi się, że małżeństwo po trzydziestym siódmym roku życia jest niemożliwe, człowiek przyzwyczaja się do samotności, a nie jest to łatwe w przypadku dzieci z poprzednich małżeństw. Jestem pewien, że wszystko zależy od życzeń ludzi.

Jej były mąż, przy okazji, terroryzuje Irenę telefonami, ale ona nie zwraca na to uwagi. Wymyślał różne rzeczy, chciał kupić córce sukienkę na szkolne przedstawienie oraz pójść z Julką popływać. Powodem ostatniego telefonu była troska o oceny dziewczynki. Ojciec był niezadowolony, że nie był informowany o postępach w nauce swojej córki. Ciekawe, kiedy skończy się jego wyobraźnia?

Byliśmy już zmęczeni tymi niekończącymi się telefonami i postanowiliśmy je ignorować. Tata rozmawia z córką trzy razy w tygodniu – wtedy właśnie odbiera telefon.

Mam nadzieję, że nic nie przeszkodzi naszej trójce, żyć szczęśliwie razem.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

szesnaście − dziesięć =

Gdy tylko Irena i ja zaczęliśmy mieszkać razem, jej były mąż przypomniał sobie o niej. Dzwoni do nas sto razy dziennie i wymyśla wymówki, żeby zobaczyć dziecko