„Facet czy co?”
— Znowu ta banda z góry imprezuje, już nie mogę! Trzecia w nocy! — Karolina szturchnęła śpiącego spokojnie Darka. — Słyszysz? Wrzeszczą jak opętani, idź coś zrób!
— Karol, spałem jak zabity, jutro mam trasę — zamruczał półprzytomnie Darek. — Zaraz się uspokoją, śpij.
Ledwo zamknął oczy, żeby wrócić w objęcia Morfeusza, kiedy żona walnęła go łokciem w żebro:
— Facet jesteś czy nie? — syknęła. — Idź i ucisz te małolaty! Jutro spotykam się z dziewczynami, a ta wredna Kinga znowu będzie się przechwalać swoimi „ustami po liftingu” i „nowym nosem”. A ja co? Mam się pokazać z workami pod oczami? Kinga ma już trzydziestkę na karku, a wygląda jak lalka!
— Bo jej mąż jest chirurgiem plastycznym, nie kierowcą ciężarówki — próbował ją uspokoić Darek. — A ty i tak jesteś piękna bez tych kaczych dzióbów. Poza tym, pół życia spędzasz w salonach urody, można powiedzieć, że masz tam meldunek.
Ale Karolina wpadła w jeszcze większą wściekłość. Usiadła na łóżku i rzuciła mu mordercze spojrzenie:
— Żartujesz sobie? Dwa razy w tygodniu u kosmetyczki to według ciebie przepych? Też chcę takie usta i nos! A futro? Kiedy mi w końcu kupisz to sobole?
— Przecież dopiero spłaciłem kredyt za twoje mieszkanie, które kupiłaś przed ślubem, a jeszcze są raty za twoje auto. Umawialiśmy się: najpierw samochód, potem futro. O co ci chodzi?
— A swojej mamie kupiłeś kurtkę puchową! — nie ustępowała Karolina.
— Bo wtedy wydała wszystkie oszczędności na leki, a emeryturę ma marną. Poza tamta kurtka nie była aż taka droga.
Darek chciał ją przytulić, ale żona była zbyt wściekła.
— Futra nie stać, operacji nie stać, to przynajmniej idź i zrób coś, żebym mogła spać! Ucisz tę bandę!
Darek zrozumiał, że nie zazna spokoju, więc z poczuciem winy wdział dres i wyszedł.
…Jeszcze pięć lat temu nikt z jego znajomych nie uwierzyłby, że ożeni się z wyniosłą Karoliną, swoją szkolną koleżanką. Choć Darek kochał ją od pierwszej klasy liceum, ona nigdy nie odwzajemniała uczucia, wybierając chłopaków bogatszych i przystojniejszych. Nawet gdy skończył technikum i znalazł dobrą pracę, na zjeździe klasowym nawet na niego nie spojrzała — chwaliła się, że wkrótce wyjdzie za mąż za kogoś z wielkich pieniędzy. Darek przełknął upokorzenie, ale się nie poddał.
Pół roku później stał się cud — Karolina zadzwoniła znikąd i zaproponowała randkę. Naturalnie, był w siódmym niebie.
— Dobrze wyglądasz, dlaczego wcześniej tego nie widziałam? Cokolwiek zjesz?
Siedziała przy stoliku, gdzie już czekały dwie kawy i ciastka. Darek zdziwił się takiemu nagłemu zainteresowaniu, ale iskra nadziei rozgrzała jego serce.
Tamta kolacja skończyła się śniadaniem w jej mieszkaniu. Dwa dni później Karolina ogłosiła, że rzuciła bogacza dla Darka.
— Coś tu nie gra — mówiła wtedy Barbara, jego matka. — Co ona kombinuje? Tyle lat za nią biegałeś, a ona cię tylko upokarzała. Nawet nie zauważyłeś innych dziewczyn. Ola z naszego bloku wciąż za tobą wzdycha, a ty nawet nie spojrzałeś. Szkoda takiej dziewczyny! Ktoś inny ją weźmie — miła, ładna, pracowita.
— Mamo, serce nie sługa. Kocham Karolinę.
— No to patrz, twoja sprawa. Ale pamiętaj, jeszcze ci się pokaże. Potem nie narzekaj.
Barbara „w wodę patrzyła”. Dwa miesiące po ślubie Karolina oznajmiła, że jest w ciąży. Ale było coś nie tak — termin. Darek odkrył prawdę, gdy z ciekawości zajrzał do karty ciąży i zrozumiał, że żona go oszukuje.
— Byłaś w ciąży już na naszej pierwszej randce! — krzyczał, czerwony z wściekłości.
— Nie wiedziałam, że jestem w ciąży, to był dopiero mały termin — skłamała Karolina. — Bałam się powiedzieć.
— Więc twój ex cię rzucił, a ty chciałaś przypisać cudze dziecko takiemu frajerowi jak ja! Mama miała rację!
— Twoja mama zawsze patrzy na mnie, jakbym miała jej milion winna!
— Patrzy tak, jak na to zasługujesz! I nie wtrącaj mojej matki, jasne?!
Darek stał w środku pokoju, gotowy zapaść się pod ziemię ze wstydu. Karolina drżała, bojąc się, że zaraz zostanie porzucona. Wyobraziła sobie, jak jej zamężne koleżanki śmieją się z niej. Tak samo by zrobiła, gdyby to je spotkało. Nie mogła do tego dopuścić. W jej głowie zrodził się plan.
— Ojej! Bolii! — wrzasnęła, łapiąc się za brzuch.
Darek spanikował i zapomniał o gniewie.
— Co ci jest? Gdzie boli?
— Brzuch! Przez ciebie! Nie mogę się denerwować! — Karolina wiła się w udawanym bólu, szokując Darka.
Wezwał taksówkę i zawiózł żonę do szpitala. Stał pod oknami izby przyjęć, dopóki nie przegonił go portier.
Karolina pod przykrywką pozbyła się dziecka, płacąc sporą sumę, a mężowi powiedziała, że to poronienie.
— Wybacz mi, Karol — Darek na znak zgody podarował jej złoty bransolet. — Zacznijmy od nowa?
— Dobrze — Karolina podziwiała prezent, a potem rzuciła haczyk. — Jak wyjdę ze szpitala, musimy pomyśleć o moim samochodzie. Żebym nie musiała czekać na taksówkę, jak twoje dziecko będę rodzić.
Darek się uśmiechnął — myśl o dziecku rozgrzała jego serce:
— Dobrze, będzie ci samochód.
Żeby zarobić więcej, rzucił ulubioną pracę i zatrudnił się jako kierowca TIR-a. Brał dodatkowe trasy, by zaspokoić rosnące wymagania żony. Teraz, senny, szedł na trzecie piętro.
— Chłopaki, może byście przyciszyli muzykę i nie darli się? Od was już kilka nocy nie śpimy — Darek patrzył na grupę rozwrzeszczanych nastolatków palących na klatce.
— A co, wujek? — odburknął najwyższy z nich. — Spadaj, zanim dostaniesz po łbie.
— Tak się nie rozmawia ze starszymi. Gdzie twoi rodzice?
— Wyjechali,Darek, już po rozwodzie, pewnego dnia spotkał Olę w kawiarni, a gdy spojrzała na niego tymi samymi ciepłymi oczami co w szkole, zrozumiał, że prawdziwe szczęście dopiero przed nim.



