Pan Władek szedł właśnie odebrać swojego wnuka z przedszkola. Był szczęśliwy i uśmiechnięty, bo w końcu miał swoje mieszkanie. Kupił sobie lokum w nowym budownictwie, widne i dwupokojowe.
Po rozwodzie z żoną nie miał nic swojego, ale oszczędzał przez prawie dwa lata i w końcu udało mu się kupić wymarzone mieszkanie. Córka trochę mu pomogła finansowo z brakującą kwotą, ale Władek obiecał, że jej wszystko odda i to co do grosza. Córka Amelia wraz z mężem są jeszcze młodzi i potrzebują pieniędzy, a jemu wystarczy do życia połowa emerytury, dlatego zaczął córkę powoli spłacać.
W korytarzu przedszkola czekał na niego jego wnuk. Bardzo ucieszył się na widok dziadka. Poszli razem do domu.
Wnuk jest największą radością 75-letniego Pana Władka. Córka urodziła dziecko dosyć późno, bo miała prawie czterdzieści lat, kiedy urodziła syna. Ojciec jej we wszystkim pomagał i starał się być idealnym dziadkiem. Opiekuje się codziennie chłopcem i do powrotu rodziców chłopca siedzi z nim w domu, a potem wracał do siebie, do swojego przytulnego mieszkanka. Nieruchomość przepisał na córkę, ale to tylko formalność: nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć.
– Dziadku – przerwał mu rozmyślania wnuk – mama powiedziała, że trzeba Cię oddać do domu starców.
– Co, jak to? – Pan Władek zapytał zszokowany.
– No tak, mówiła, że zamieszkasz tam, gdzie mieszkają staruszkowie. Mama mówiła, że nie będzie Ci tam nudno.
– Nie, ja na pewno tam nie pojadę, nie chcę – powiedział Pan Władek zmartwiony i po prostu nie wierzył w to, co usłyszał.
– Dziadku, tylko proszę, nie mów mamie o tym, co Ci przed chwilą powiedziałam. Ja podsłuchałam tę rozmowę i nie wiem, czy to nie miała być jakaś niespodzianka.
– Nie powiem jej o tym, nie martw się kochany – obiecał staruszek.
Pan Władek jest zszokowany i tak naprawdę nie wie, co dalej robić, ale wie jedno – na pewno nie chce wylądować w domu starców.
