Dom jest tylko mój, ciężko na niego zapracowałem!

Dom jest tylko mój, ciężko na niego zapracowałem!

Kiedy poznałem moją żonę Darię, byłem po trzydziestym piątym roku życia. Miałem wcześniej wiele kobiet, ale z żadną nic poważnego nie wyszło. Po trzydziestce zrobiłem sobie kilka lat przerwy od kobiet i czas, który spędzałem na randkach, wtedy wykorzystywałem do robienia nadgodzin w pracy. Naprawdę ciężko pracowałem, ale w końcu udało mi się odłożyć sporo pieniędzy i kupić dom. Byłem z siebie bardzo dumny, bo w dzisiejszych czasach mieć własną nieruchomość to dosyć spore osiągnięcie. Dwa lata później poznałem swoją żonę.

Nie, to nie była jakaś szalona i namiętna miłość, bo czy po 30-tce takie uczucie może się jeszcze zdarzyć? Mnie to w sumie nie przeszkadza, bo potrzebuję stabilnej i spokojnej relacji. Jednym słowem Daria wydawała mi się być właśnie taka: spokojna, umiarkowana i radosna, więc gdy zrobiło się między nami już bardzo poważnie, wprowadziła się do mnie do domu.

Poza tym, nie każda kobieta  ma szczęście spotkać mężczyznę, który ma swój własny dom i to bez zaciągnięcia kredytu.

Gdy Pola przyjechała do matki, ta wręczyła jej bardzo drogi prezent. Tydzień później Pola dostała telefon ze szpitala

W ten sposób żyliśmy spokojnie ze sobą przez siedem lat. Nie mieliśmy dzieci, bo nie chcieliśmy mieć, wciąż pięliśmy się po szczeblach kariery. Nie ukrywam, że niejeden raz myślałem o dziecku, ale ciągle sobie mówiłem, że może później, zwłaszcza, że w dzisiejszych czasach kobiety rodzą nawet w wieku 45 lat, a moja wybranka i tak była młodsza ode mnie o 4 lata.

Jakiś czas temu siedzieliśmy wspólnie przy stole jedząc śniadanie, a żona zapytała mnie wprost, kiedy zamierzam przepisać na nią część swojego domu. Uważała, że skoro jesteśmy małżeństwem, to jej się to po prostu należy. Nie spodobał mi się ten pomysł, nie chciałem dzielić się moim domem i tak jej powiedziałem. Mogła przecież odkładać sobie pieniądze i kupić własne mieszkanie, a nie liczyć teraz na to, że oddam jej połowę mojego ciężko zarobionego owocu pracy. Jeśli chodzi o wspólne mieszkanie, to składaliśmy się równo na podstawowe rzeczy, a z resztę naszych pensji robiliśmy, co nam się podobało.

W każdym razie, po tej rozmowie wyszła do pracy, a wieczorem nie wróciła do domu. Następnego dnia rano wysłała mi sms, że składa pozew o rozwód. Wciąż nie mogę uwierzyć, że moja żona mogła mi to zrobić. Nie chciałem jej zameldować nie dlatego, że jej nie ufam, tylko w życiu dochodzi do różnorakich sytuacji i nie ma żadnej gwarancji, że będziemy razem przez całe życie. Nie zamierzam z nikim dzielić się moją własnością, pracowałem na ten dom bardzo ciężko i jest tylko mój, a jeżeli Daria była ze mną tylko dlatego, że liczyła na jakiś udział w mojej nieruchomości, to niech spada!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiem + 7 =

Dom jest tylko mój, ciężko na niego zapracowałem!