Jaki ładny i słoneczny jest dzisiejszy dzień! Wiosna w końcu nadeszła, więc z radością zdjąłem kurtkę i poszedłem na spacer po parku. A zapach był wyjątkowo wiosenny! Zauważyłem, że dziewczyny subtelnie zerkają na mnie i uśmiechają się, co sprawiło, że poczułem się jeszcze bardziej szczęśliwy.
Mam czterdzieści jeden lat i na imię Aleksander. Tak się składa, że mam za sobą trzy rozwody i dziesięcioletnią córkę. Szczerze mówiąc, nie należę do osób, które torturują się, aby zatrzymać rodzinę obok siebie i pozostać nieszczęśliwymi. Zostałem wychowany tak, aby cieszyć się życiem i chwytać każdą chwilę.
Za każdym razem rozwodziłem się z własnej inicjatywy, nie czekałem na odpowiedni moment. Wszystkie moje żony były na początku szczupłe i zadbane, a po ślubie zaniedbywały swój wygląd. Od momentu złożenia podpisów w Urzędzie Stanu Cywilnego obraz pięknej żony każdego dnia znikał coraz bardziej. Nie wiem, co dokładnie dzieje się w umyśle kobiety po ślubie, ale na pewno nie jest to troskliwa żona.
Natychmiast pojawiały się niekończące się życzenia, ogromne wydatki i wieczne zrzędzenie. Szczerze mówiąc, za każdym razem byłem tym bardzo zmęczony. Mam częsty kontakt z córką i regularnie pomagam jej finansowo.
Moi przyjaciele mnie nie rozumieją, są od dawna żonaci, a niektórzy mają też związki na boku.
– To po co Wam takie małżeństwo? – pytam ich.
– No, żeby było tak jak należy – odpowiadają bez wahania.
W całym moim życiu nigdy nie doceniałem plusów małżeństwa, znajdowałem tylko minusy. Obecnie naprawdę cieszę się swoim życiem: regularnymi treningami na siłowni, pracą, którą kocham, weekendami spędzanymi na hucznych imprezach i niekończącymi się randkami. Ponadto uwielbiam spędzać czas na świeżym powietrzu i podróżować. W moim wieku wyglądam świetnie, w przeciwieństwie do niektórych moich znajomych, którzy stali się grubsi i bardziej siwi. Widać u nich bardzo wyraźnie, że ich życie jest szare i nudne.
Mam z nimi dobry kontakt, ale ostatnio starają się mnie zeswatać z jakąś dziewczyną. Chyba nie zdają sobie sprawy, że nie każdy lubi mieszkać z kimś. O wiele lepiej jest tak, jak żyję teraz. Nigdy nie czułem się tak dobrze: mam pieniądze, zdrowie i chęć do życia!
Nie chcę już nawet wychodzić z przyjaciółmi, bo za każdym razem jest tak samo. Nadal nie wiem, czy jest to troska, czy zwykła zazdrość. Jedyne, na co ich stać, to spotykać się w soboty i narzekać na nieodpowiednie zachowanie swoich żon, podczas gdy ja cieszę się życiem. Brakuje nam tematów do rozmowy, nie mamy wspólnych zainteresowań. Kiedy byłem żonaty, mieliśmy o czym dyskutować, ale teraz nie wiem, jakie tematy mam z nimi poruszać.
Poza tym wszystko jest świetnie! Chciałbym, żeby wszyscy mogli cieszyć się życiem tak jak ja i nie musieli spędzać reszty życia z kimś, na kogo nie mogą już nawet patrzeć.



