Dlaczego rodzice małych dzieci myślą, że wszystko im wolno i że wszystko im się należy?

Dlaczego rodzice małych dzieci myślą, że wszystko im wolno i że wszystko im się należy?

Często podróżuję pociągami i mam już dosyć nieodpowiedzialnych matek z małymi dziećmi.

Ostatni przypadek naprawdę był już na granicy czegokolwiek. Moją współpasażerką w przedziale była matka z około dwuletnim dzieckiem. Już od progu powiedziała mi, że teraz będzie karmić piersią i że muszę wtedy wyjść na korytarz i tam stać przez kilkanaście minut, dopóki nie skończy, a potem siedzieć w ciszy przez jakieś 30 minut, dopóki dziecko nie zaśnie. Dobrze, nie mam nic przeciwko siedzeniu cicho, nie mam nic przeciwko, ale nie będę stać w zimnym korytarzu pociągu przez kilkanaście minut! Nie po to kupowałam bilet, żeby teraz stał. Usiadłam więc na swoim miejscu i spokojnie czytałam.

Potem do mnie ktoś zadzwonił, a tamta matka natychmiast mnie uciszyła, jakbym nie wiadomo jak krzyczała! Rozmawiałam normalnie przez telefon, a gdy skończyłam powiedziałam, że nie mówię głośno i że dziecko jeszcze nie śpi, więc nie rozumiem skąd taka reakcja. Wtedy ta młoda matka odpowiedziała, że dziecko się wystraszyło, bo telefon zadzwonił tak nagle, więc nie chciała go dodatkowo traumatyzować. Odpowiedziałam, że nie muszę się dostosowywać do obcego dziecka, więc nie życzę sobie, by mnie pouczano i uciszano.

Moja siostra i mama mnie nie cierpią, bo wyglądam jak mój ojciec

Dziecko okazało się bardzo ciekawskie i już rękami sięgało po mojego tableta, by się nim bawić. Nie mam nic przeciwko uśmiechaniu się do dziecka i mówieniu do niego oraz dawania mu swoich rzeczy, ale w tym przypadku nie chciałam go zabawiać przez całą drogę w pociągu. Jestem miła dla dzieci, więc po skomplementowaniu dziecka założyłam słuchawki i próbowałam dalej czytać. Mama tego dziecka jednak zdecydowała, że ​ będzie ono mogło chodzić po przedziale swobodnie, a ona zanurzy nos w telefon. To było równoznaczne z tym, że dziecko sięgało po moje rzeczy i zaglądało tam, gdzie nie trzeba. Poprosiłam, żeby tego nie robiło, bo jestem zmęczona i nie chcę jeszcze przez cały czas obserwować swoich rzeczy martwiąc się, że zaraz któreś z nich zostanie popsute. Matka widać było, że poczuła się urażona, ale zabrała dziecko na kolana. Chwilę później wyszłam do toalety, zostawiając na stoliczku przy oknie termos z herbatą. Gdy wróciłam do przedziału, termos leżał na podłodze, a herbata była rozlana. Okazało się, że matka pozwoliła dziecku bawić się moim termosem, który się odkręcił i wylał na dziecko. Dobrze, że woda nie była już tak bardzo gorąca.

Mimo to dziecko płakało, a matka na mnie krzyczała bo okazało się, że według niej to moja wina – gdybym przecież nie zostawiła termosu na wierzchu, do niczego złego by nie doszło. Nie rozumiem, jak można brać cudzą rzecz bez pytania, a potem obrzucać winą drugą osobę.

Czy naprawdę matki myślą, że wszystko im wolno?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 × jeden =

Dlaczego rodzice małych dzieci myślą, że wszystko im wolno i że wszystko im się należy?