Wiktoria znów przyszła zdenerwowana do pracy, jak w każdy poniedziałek. I nie, nie jest to spowodowane rozpoczęciem nowego tygodnia pracy. Chodzi o jej randki. Zwykle chodzi na swoje randki w niedziele, a w poniedziałek podczas lunchu, opowiada nam o tym, jak poszło.
Za każdym razem, gdy słuchamy tych opowieści, są one coraz smutniejsze. Randki, gdy masz ponad 30 lat, są takie sobie, zero romantyzmu, emocji. Cały zespół czekał na lunch, żeby usłyszeć historię Wiktorii. Na te historie czekaliśmy jak na odcinek nowego serialu.
– Och dziewczyny… nic dobrego. Nie dość, że nie wiedział, gdzie mamy się spotkać, to jeszcze spacerowaliśmy po parku. A wyglądał na takiego szarmanckiego, że myślałam, że pójdziemy do restauracji – zaczęła Wiktoria.
– Co, po prostu spacerowaliście po parku? – zapytaliśmy.
– Tak, spacerowaliśmy – odparła rozczarowana.
– Ale wczoraj wieczorem padał deszcz, to staliście na deszczu? Nie zapominaj, że nie masz 20 lat, kiedy całowanie się w deszczu było uważane za romantyczne, masz prawie 40 lat, musisz myśleć o swoim zdrowiu – żartowałyśmy.
– Ale ja nie miałam czasu na romantyzm. Poszliśmy do małej kawiarni. Usiedliśmy przy stoliku i wypiliśmy kawę – dodała.
– Jakie to skromne… czy on Ci coś dał? – zapytała Ala.
– Czekałam, aż przyniesie mi kwiatek, małą różę. Przecież ona nie jest aż taka droga, ale żadnych kwiatów nie było – odpowiedziała.
Cały zespół westchnął ciężko. Aby jakoś wesprzeć Wiktorię, nasza sekretarka kontynuowała pocieszanie.
– Daj spokój, Wika, oni wszyscy teraz tacy są. Ja mam męża, który nic nie wie o romantyzmie. Zrobiłam mu kolację przy świecach, a on zjadł, powiedział, że pyszne i poszedł spać – śmiała się.
– Tak, a potem co? – zapytała Wiktoria.
– Pytam go rano, czy zauważył wczoraj coś niezwykłego. A on na zapytał, po co postawiłam te świece na stole, marnują miejsce. Lepiej byłoby postawić zamiast nich sałatkę, byłaby bardziej przydatna. Więc, dziewczyny, to nie ten sam rodzaj mężczyzn w dzisiejszych czasach, co kiedyś – podsumowała.
– Masz rację, nie wiem, czy są jeszcze prawdziwi mężczyźni – powiedziała smutno Wiktoria.



