Dla bezdomnych zwierząt, każdy dzień jest jak loteria. Czy znajdą jedzenie? Czy nikomu nic się nie stanie? Czy to będzie ostatni dzień?

Na dworze nagle zrobiło się mroźno, a ja nie zdążyłam zmienić jesiennego płaszcza na zimowy. Dziś z pracy biegłam aktywniej niż zwykle, bo mróz odczuwalnie mroził mi policzki. Bardzo chciało mi się jeść, ale nie miałam czasu, żeby coś ugotować, bo musiałam przerobić sprawozdanie po koleżance. W drodze do domu wstąpiłam do piekarni, aby poczęstować siebie i ukochaną osobę czymś smacznym.

Zostałam zaproszona do wypróbowania nowego ciasta z brzoskwiniami i chętnie się zgodziłam. Oprócz deseru, zapakowali mi jeszcze jedną pizzę i kilka krokietów z mięsem, a ja pobiegłam szybko do domu.

Gdy zbliżałam się do drzwi, zobaczyłem starego, wychudzonego psa. Trząsł się z zimna, patrząc na mnie smutnymi, pełnymi bólu oczami. Wyglądał tak, jakby chciał powiedzieć: „Miniecie mnie po drodze, umrę z głodu i zimna”.

Zatrzymałam się i sięgnęłam do torby, szukając czegoś do zjedzenia. Pies obudził się z nadzieją, wpatrując się w worek z niedowierzaniem, co się dzieje. Wyciągnęłam ciasto, położyłam je obok niego i odsunęłam się, żeby mógł je spokojnie zjeść.

Jakaś kobieta przechodziła obok, a gdy zauważyła moje spojrzenie, mruknęła:

– Ktoś znowu wyrzucił starego psa na ulicę. Nikt nie lubi starości i chorób, ech…

Pomyślałam o tym, jakie miałam szczęście, że urodziłam się człowiekiem. Dzisiaj jest zimno, a ja wiem na pewno, że pobiegnę do ciepłego mieszkania, włączę czajnik, wtulę się w kołdrę i obejrzę kilka odcinków mojej ulubionej komedii. Jem do woli, chodzę, gdzie chcę i ubieram się stosownie do pogody. A co czują zwierzęta, które zostały wyrzucone na ulicę lub są bezdomne?

Każdy dzień jest jak loteria, czy znajdą pożywienie? Czy nikt ich nie skrzywdzi? Czy to będzie ich ostatni dzień?

Dobrze, że możemy pomóc tym, którzy zostali pozbawieni opieki i troski. Razem z moim chłopakiem, zbudowaliśmy prowizoryczną budę i kupiliśmy jedzenie. Nawet jeśli sąsiedzi będą przeklinać, że karmimy kundla, nadal będziemy pomagać temu zwierzęciu.

Niech choć jedno kochające serce, które zostało zdradzone przez obojętnych właścicieli, znajdzie opiekę i czułość. Mam nadzieję i wierzę, że nie wszyscy mają tak zatwardziałe serca, by ignorować cierpienie swoich mniejszych braci.

Pójdę do miejskiego schroniska dla zwierząt i zrobię coś, by im pomóc. Chciałabym, aby inni pomyśleli o trudnej sytuacji zwierząt. Tak, mamy wielkie szczęście, że jesteśmy ludźmi, ale trzeba się bardziej starać, aby stać się człowiekiem.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 × jeden =

Dla bezdomnych zwierząt, każdy dzień jest jak loteria. Czy znajdą jedzenie? Czy nikomu nic się nie stanie? Czy to będzie ostatni dzień?