Anastazja nigdy nie zapomni dnia, w którym została pozostawiona na ulicy z trzyletnią córką na rękach. Jej pierwszy mąż był wojskowym, człowiekiem konserwatywnym, kategorycznym i upartym. Wyznawał stare poglądy na życie i uważał, że kobieta ma obowiązek pozostać w domu i zadowolić męża. Miała dbać o gospodarstwo domowe, dzieci i potrzeby męża. Anastazja jednak, nie wyobrażała sobie swojego życia w ten sposób. Poza tym, niewielka pensja jej męża, nie wystarczyłaby na godne życie.
Bartosz był wyjątkowo niezadowolony, że żona go nie słucha i nie rzuciła pracy. Anastazja pracowała jako księgowa w małej firmie. Pewnego dnia, wracała do domu z zakupami, aby ugotować obiad. Nagle jej mąż zadzwonił:
– Przyjdź do domu, weź dziecko i wynoś się z mojego domu. Składam pozew o rozwód. Znalazłem sobie normalną kobietę i będę z nią mieszkał. Nie jesteś mi już potrzebna.
Anastazji wypadła nawet torba z rąk. W rezultacie, została z dzieckiem na ulicy.
Musiała wrócić do niewyremontowanego mieszkania rodziców, gdzie mieszkała jej babcia. Mieszkanie było stare, jednopokojowe i znajdowało się w zniszczonym budynku. W tym czasie, obcięto jej pensję i życie było bardzo trudne. Anastazja odmawiała sobie wszystkiego, aby zapewnić dziecku byt. Każdej nocy modliła się, by los zesłał jej bratnią duszę, która się nią zaopiekuje. Niedługo później, tak się stało.
Igor pojawił się w jej życiu nagle, ale wraz z nim przyszła radość. Zakochał się w dziewczynie i przyjął jej dziecko jak swoje. Teraz każdego dnia, dziękuje Bogu i całemu światu, za tak dobrego człowieka.



