Nie chodziło o to, że Asia nie lubiła swojego ojczyma, po prostu go nie akceptowała. Cóż, jakim jest dla niej ojcem? Ona nigdy nie miała tatusia, a ten „wujek Franek ” nie okazywał jej miłości. Jednak ze względu na mamę, od pierwszych dni znajomości, starała się zachować swoje niezadowolenie dla siebie.
Nie jest małą dziewczynką, ma już jedenaście lat, rozumie, że mama chce mieć rodzinę. Wujek Franek nie jest zły, jest tylko małomówny, ale dla niej jest obcy. Jakby w ogóle nie zauważał dziewczynki. Nie pije też, tak jak ojciec najlepszej przyjaciółki Zosi, która była jej kuzynką.
Mężczyzna zachowuje się tak, jakby w ogóle nie zauważył, że jego ukochana kobieta, wychowuje córkę. Przyjął jej istnienie, ale zaczął snuć plany na przyszłość, mając nadzieję, że Urszula urodzi mu własnego syna lub nawet dwóch.
Pobrali się szybko i po cichu, zamienili dwa mieszkania na jedno duże, w którym Asia miała swój własny pokój, ale między ojczymem a Asią, niegdy nie było dobrych relacji. Po obiedzie, kiedy wracała ze szkoły, Asia chowała się do swojego pokoju i starała się jak najrzadziej spotykać męża swojej matki.
Kiedy Ula dostała porannych mdłości i zaczęła odczuwać zawroty głowy, wszyscy się ucieszyli – była w ciąży! Asia marzyła o bracie, a Franek o synu. Najgorsze było to, że nie zaczęło się nowe życie, lecz pojawiła się choroba, która osiedliła się w obcym ciele, w mózgu młodej kobiety. Asia została sierotą w wieku 11 lat, jej droga prowadziła prosto do sierocińca.
Jeszcze nie myślała o swoim przyszłym życiu, zduszona strasznym żalem po utracie mamy, kiedy usłyszała, jak matka Zosi, szlocha w kuchni po stypie, jakby usprawiedliwiała się przed Frankiem:
– Ja bym ją przyjęła, przecież Asia to moja rodzina, nie jesteśmy sobie obce, ale my z Zosią uciekamy z domu raz w tygodniu, kiedy mój zaczyna więcej pić. Nie stać mnie na to, a w naszej rodzinie nie mamy nikogo innego.
Asia nie chciała podsłuchiwać, ale tak się stało i z rozmowy zrozumiała, że przyjadą i zabiorą ją do sierocińca. Błagała ojczyma o kilka dni, w nadziei, że znajdzie jeszcze krewną Żenię.
– Asia, musimy porozmawiać. – Zaczął ojczym rano.
– Tak, nie bój się mówić, już wiem, że muszę iść do domu dziecka. – Odpowiedziała Asia.
– Chodzi mi o coś innego. Jeśli nie masz nic przeciwko temu, chcę uzyskać nad Tobą opiekę, ponieważ Twoja matka i ja byliśmy małżeństwem, mówią, że mogę spróbować, ale jeśli tego chcesz. Wiem, że nie jestem dobrym ojcem, ale nie mogę oddać Cię do sierocińca. Czy chciałabyś spróbować? Dla dobra mamy…Pewnie patrzy na nas i się martwi.
Asia nigdy nie wyobrażała sobie, że dorosły mężczyzna może płakać, zwłaszcza ojczym. Nie płakał też na pogrzebie. Był skamieniały, owszem, ale nie uronił ani jednej łzy. Ale tutaj…. Podeszła do niego, objęła go i pocieszała jak dziecko.
Minęło troche czasu i wszystko się ułożyło. To kwestia tego, kto kogo wspierał przez pierwsze sześć miesięcy, ale czas leczy rany. Żyli dalej, oboje nauczyli się gotować obiady i nie tylko. Przedewszystkim, nauczyli się ze sobą rozmawiać.
To prawda, że Franek nie był zbyt rozmowny, ale Asia zdążyła się do tego przyzwyczaić. Oprócz wdzięczności, zaczęła odczuwać szacunek dla ojczyma. Był sprawiedliwym człowiekiem. Nie raz stawał w jej obronie na podwórku, próbował ją jakoś zadowolić w drobiazgach. Przynosił jej lody po pracy, albo kupował jej i Zosi, dwa bilety do kina.
Czasami wpadała ciotka, żeby pomóc, doradzić, załatwić rachunki za mieszkanie. Zosia często przychodziła na noc. Franek uczestniczył w zebraniach w szkole, zostawiał Asi część swoich zarobków do wspólnego użytku i nigdy nie prosił o raporty. Asia starała się go nie zawieść, ale nigdy nie nazywała go tatusiem, wiedząc, że jest dla niego obca.
Kiedy skończyła 14 lat, Franek ponownie postanowił przeprowadzić trudną dla nich obojga rozmowę. Tym razem, zapytał ją o opinię na temat swojego małżeństwa. W pracy, po cichu rozpoczął związek z pewną kobietą, a także dowiedział się, że będą mieli dziecko.
– Asiu chciałabym zamieszkać z nową kobietą, ale nie możesz być jeszcze sama. Nie ma takiej opcji dla nas dwojga, bo byłoby ciasno. Ona ma tylko pokój w wynajetym mieszkaniu, ale jeśli bym ją tu przyprowadził, myślisz, że byśmy się dogadali?.
Dziewczynka się zgodziła, nie robiąc problemów. Na pierwszy rzut oka, dobrze się dogadywali. Laura chodziła po domu jak ważna gęś, ciesząc się ze swojej pierwszej ciąży, Franek dodawał otuchy, a Asia starała się łagodzić wszelkie konflikty, które się pojawiały. Z jakiegoś powodu, nigdy nie miała trudnego okresu dojrzewania. Prawdopodobnie dojrzała wraz z odejściem matki. Ale Laura…
Asia przypisuje wiele rzeczy jej ciąży i nie mówi Frankowi, jak uśmiech znika z twarzy żony, gdy zamykają się za nim drzwi. Jak pokazuje Asi, że teraz ona jest panią domu, a dziewczynka nikim.
Kiedy zrozumiała, że Asia nie zamierza nic dać Frankowi, nie tylko nie udawała, ale i mówiła o tym otwarcie. Denerwowała ją córka kogoś innego, czyjeś dziecko.
Znów pomogła stara taktyka, dziewczynka nie wychylała się. Franek długo nie wiedział, ale kiedy urodził się jego syn Staś, zaczął się domyślać, że Asia nie ma łatwo w ich rodzinie. Laura zaczęła już nucić Frankowi, że obce dziecko ją niepokoi. Co z tego, że jest właścicielką kilku metrów kwadratowych mieszkania? „Zapłacimy jej część, kiedy osiągnie pełnoletność i pozwolimy jej żyć własnym życiem”. – Śpiewała mu. – A teraz to państwo powinno się nią zająć, a nie my, obcy ludzie.
Frankowi trudno było się sprzeciwić, rzeczywiście od młodości był milczący. Znalazł jednak łatwiejszy argument – uderzył pięścią w stół i powiedział:
– Przestań. Nigdy więcej nie będę słuchał takich rzeczy.
W następną sobotę, ojczym postanowił spędzić z Asią troche czasu. Posprzątali dom, pomalowali płot, przesadzili kwiaty. Siedzieli w ciszy i było tak, jak kiedyś przez pierwsze pół roku, które było przepełnione smutkiem i bólem.
– Wszystko jest w porządku Asiu, wszystko będzie dobrze, bądź cierpliwa. Wkrótce Staś pójdzie do przedszkola, Laura zacznie pracować, nie będzie miała czasu na głupoty.
Ale Laura zaczęła działać z innego punktu widzenia. Pod pretekstem słabego systemu odpornościowego Stasia, zabroniła kuzynce Zosi przychodzić do domu. Już dawno odzwyczaiła jej matkę, od wpadania do nich jako rodzeństwo. Wszystkie sprawy finansowe brała w swoje ręce. Asia nie miał już dostępu do wspólnych pieniędzy. Musiała prosić Laurę, nawet o rzeczy pierwszej potrzeby, o których dziewczyny wstydziły się mówić głośno.
Nie skarżyła się ojczymowi, nie chciała być powodem ich kłótni. Bardzo podobało jej się to, że ojczym był szczęśliwy, że jego oczy znów błyszczały. Widziała, jak bardzo kochał swojego syna.
Pewnego dnia, Franek niechcący dowiedział się, że Asia nie je w szkole. Była już w dziewiątej klasie, często zostawała na zajęciach dodatkowych, udzielała się też w sekcji strzeleckiej. Często do wieczora była głodna. Nie miała też w kieszeni pieniędzy na jedzenie, ponieważ pieniądze trafiały z dostępnego pudełka do portfela Laury.
Franek został pouczony przez wychowawczynię Asi.
– Powinien Pan porozmawiać z Asią. Moda jest modą, ale ona jest już przezroczysta! Wkrótce będzie mdleć z głodu. Trzeba cos z tym zrobić!
Kiedy Franek z trudem uświadomił sobie, że córka nie miała pieniędzy, polegając na żonie, obwiniał się i beształ Asię za milczenie.
– Przykro mi, moja córko, ale jestem zawiedziony. Dlaczego nic nie mówisz? Wiesz, że masz też swoje własne konto. Wrzucam do niego wszystkie pieniądze, które otrzymuje z opieki nad dzieckiem, a także wszystkie płatności. Ale wiesz, że nie będziemy tego dotykać. Masz przed sobą studia i kiedyś ślub. Po prostu kupię Ci kartę i będziesz miała wgląd do mojego konta, ok?
Asia nie bardzo go słuchała, ani o pieniądzach, ani o karcie. W jej głowie rozległy się sygnały alarmowe – „Córka”. Czy naprawdę nie była mu obca, że z jej powodu był zdenerwowany? Nie z powodu Laury, nie z powodu Stasia, ale z powodu niej?
Laura była wściekła, gdy zrozumiała, dlaczego dostaje mniej pieniędzy. Zaczęła domagać się więcej „do wspólnej puli”, a potem ostentacyjnie narzekać, że pieniądze przepadają. Nie mogła nic zaoszczędzić, a odkładała na wakacje. Stwierdziła, że jakże inaczej może być, skoro „to” trzeba ubrać i nakarmić, a teraz Franek zaczął dawać jej pieniądze!
– Dostanę więc zaliczkę na wakacje i pojedziemy na nie, nie ma problemu… – Powiedział Franek.
– Znowu domek letniskowy? Chcę pojechać nad morze! – Rzekła Laura.
W takich walkach upłynęło jeszcze kilka lat. Laura próbowała czepiać się Asi, ale Franek stawał w jej obronie. Dziewczynka cierpiała, wiedząc, że to ona jest przyczyną kłótni w rodzinie.
Pocieszające było to, że ona i Zosia marzyły o ukończeniu szkoły, znalezieniu pracy i wynajęciu pokoju dla dwóch osób. Ojciec Zosi całkowicie „zszedł z torów”, wpadał w wielotygodniowe awantury i wynosił wszystko z domu. Nie było nawet jasne, która z dziewcząt miała gorzej.
Marzenie to nie było jednak skazane na spełnienie. Zosia wyszła za mąż, zaraz po ukończeniu studiów. Nie mogła już mieszkać z rodzicami. Plany Asi uległy zmianie, jej celem stało się zapisanie do akademika. Chociaż ojczym nie popierał tego pomysłu, rozumiał, że Asi trudno jest z nimi mieszkać. Myślał już o tym, jak uzyskać kredyt hipoteczny dla córki, ale Laura opierała się jak mogła, nalegając na rekompensatę pieniężną.
Decyzja ta zapadła niespodziewanie. Franek odziedziczył ładne mieszkanie w sąsiednim prowincjonalnym miasteczku. Właśnie tam znajdował się instytut, do którego Asia skrycie chciała się zapisać, ale uważała, że nie „stać ją” na czesne, a na pożądany kierunek nie przewidziano miejsc w budżecie.
Franek przepisał swój odziedziczony spadek na Asię i przekazał na nią konto, na którym zgromadzili wystarczającą kwotę, aby opłacić wszystkie lata studiów za jednym razem. Pojechał z nią sam, aby pomóc jej w osiedleniu się, w załatwieniu formalności. On naprawdę chciał pomóc, ale miał też powód. Laura była wściekła, gdy dowiedziała się, że odebrano jej spadek i był już zmęczony besztaniem i skandalem. Przydał się mu więc, tydzień odpoczynku od żony.
Obszedł wszystkich sąsiadów na klatce schodowej, a tam nie było wielu mieszkań. Był to mały, trzypiętrowy domek na kameralnym osiedlu. Poprosił ich, aby nie robili krzywdy jego córce i mieli na nią oko. I to był Franek, który chodził tylko do sklepów samoobsługowych, żeby nie musieć za dużo rozmawiać ze sprzedawcami!
– Jesteś szczęściarą, że masz takiego ojca, dziewczynko. – Mówili sąsiedzi, gdy spotkali Asię na podwórku.
– Tak, mój tata jest wspaniały. – Zgodziła się.
Na każdym ślubie zdarzają się wzruszające momenty, w których trudno jest powstrzymać łzy. Na weselu Asi, ojciec zatańczył z córką.
Franek zdenerwował tego dnia wszystkich gości, ponieważ panna młoda, nie chciała iść do ołtarza, dopóki nie przyjedzie jej ojciec. Jego samochód zepsuł się na autostradzie między miastami. Szybko jednak wezwał taksówkę i dojechał na miejsce.
Ten małomówny człowiek, radził sobie w życiu ze wszystkim.



