Na początku miałam dobrą relację z teściami i szwagierką, ale kiedy zamieszkaliśmy z nimi na jakiś czas, wszystko znacznie się pogorszyło. Nie rozmawiałam z teściową i szwagierką od dwóch lat. Obecnie mamy już z mężem własne mieszkanie i ogromnie cieszę się z tego, że jesteśmy już na swoim. Cieszyło mnie też to, że nie miałam kontaktu z rodziną męża i przez te dwa lata składaliśmy sobie tylko życzenia z różnych okazji przez telefon lub media społecznościowe. Mąż pogodził się ze swoją matką rok temu, bo też wówczas się z nią pokłócił. Teraz dzwoni do niej raz w miesiącu aby dowiedzieć się, czy wszystko jest w porządku. Teściowa od jakiegoś czasu także zaprasza nas w gości i chce się pogodzić. Szkoda tylko, że przez te 2 lata nigdy nie wykazywała inicjatywy i miała mnie gdzieś. Widzę jednak, że to wynika z tego, że tesciowa bardzo czeka na wnuki i ciągle wypytuje męża, kiedy zdecydujemy się na dziecko.
Ta sytuacja mnie denerwuje ponieważ widzę, że to nie jest szczere. Nie tylko przez to, że chce wywierać na nas presję w sprawie decyzji o dziecku, a także przez to, że po każdym telefonie tesciowa prosi męża o to, aby pomógł swojej siostrze. Poza tym kiedy rozmawiają, zawsze narzeka na życie. Zaczęła sugerować, że w przyszłości, kiedy będziemy już mieć dziecko, powinniśmy wciąż siostrę męża na chrzestną, bo kogoś innego nie wypada. Stale wywiera presję we wszystkim, nibyy delikatnie, a jednak… Co do szwagierki, to próbowałam z nią nawiązać jakąś sensowną relację, ale nie mam już z nią wspólnych tematów. Ona ciągle chce tylko obgadywać innych ludzi, a ja tego nie znoszę. Sama nic jeszcze nie osiągnęła, a tylko siedzi i ocenia innych. Ogólnie rzecz biorąc nie przewiduję polepszenia relacji ani z teściową, ani ze szwagierką, ale ta pierwsza ona wciąż napiera. Z jednej strony rozumiem, bo to matka męża i może powinnam ulec i się z nią pogodzić, ale gdy widzę jej hipokryzję, nie mogę się na to zgodzić. Czułam się tak dobrze, kiedy nie miałam z nią zupełnie kontaktu!
Teraz zapraszają nas na rocznicę ślubu, która będzie miała miejsce w połowie maja. To zapraszanie jest w takim tonie, że wydaje mi się, że jeśli odmówię, to obrażą się na mnie do końca życia. Z drugiej zaś strony jeśli przyjadę, to pomyśli sobie, że już wszystko między nami jest w porządku i od teraz będziemy mieć super relację. Na to nie mogę się zgodzić bo widzę, że teściowa chce odnowić relacje tylko po to, aby mieć z tego korzyści – pomoc finansową męża, ale także w drobnych pracach domowych, bo zwykle na tym kończy się każda jego komunikacja z nią.
Czy powinnam jechać na ich rocznicę, a jeśli tak, to jak mam się zachowywać, aby teściowa sobie nie pomyślała, że nasze relacje są dobre? Może ktoś z Was mi doradzi, bo ja nie wiem, co robić….



