Czy najmłodsze dziecko jest skazane na przebywanie przy matce?

Mam młodszego brata. Różnica między nami jest dość znaczna – całe 17 lat. Nasza matka ma 65 lat i od dziesięciu lat jest wdową. Ja jestem szczęśliwie zamężna z dwójką dzieci, również już dużych.

Mieszkamy z mężem sami, ale ostatnio często odwiedza mnie moja mama.

– Wojtek postanowił się ożenić – mama wypłakuje oczy w naszej kuchni. – Od razu jej nie polubiłam. Jest zbyt odważna i głośna. Ona zdominuje naszego chłopca.

– Mamo, nasz chłopiec ma 25 lat. Nadszedł czas, aby podjął decyzję. Nie wtrącaj się, przestań płakać z tak błahego powodu.

– Ona nie chce mieszkać razem ze mną – oburzyła się mama. – Ciągnie Wojtka do wynajętego mieszkania, a nasze przestronne dwupokojowe mieszkanie jej nie odpowiada.

A ja wszystko rozumiem. Myślę, że ta dziewczyna zorientowała się, że mama wciąż traktuje syna niczym małego chłopca i chce urządzać mu życie, więc „zabiera” syna matce. Myślę, że robi to, co należy. Znam moją mamę, chciałaby Wojtka tylko dla siebie.

Na początku mojego małżeństwa, moja matka starała się jak mogła, aby wtrącać się w nasz związek. Ciągle powtarzała, że mój mąż nie jest mnie wart, że za mało mnie szanuje, że źle wychowujemy dzieci, a on zarabia marne grosze…

Położyłam kres zachowaniu mojej matki, przez to nie miałam z nią kontaktu przez trzy lata. Potem ojciec nas pogodził, ale miałam tylko jeden warunek: matka nie będzie wtrącać się w moje życie.

Nie wtrącała się: była pogrążona wychowaniem Wojtka i jego problemami. Ojciec marudził, że żona robi z chłopca mięczaka, ale potem ojciec zachorował i wychowanie spoczęło tylko na niej.

– Tak mi źle – jęknęła mama przez telefon, gdy Wojtek z młodą żoną wyprowadzili się do mieszkania. – Żołądek mnie ściska, nic nie pomaga, ledwo chodzę. Lekarze mówią, że nie zostało mi wiele życia.

– Powiedzieli, że mają plany na weekend – skarżyła się mi matka tydzień później. – Nie mogli przyjść i posiedzieć z własną matką po raz ostatni. Czy wychowałam egoistę? Nie, nie! To jego żona nastawia go przeciwko mnie, nie na darmo tak bardzo jej nie lubiłam.

Miałam już dość matki, która marudziła i narzekała godzinami. Zwłaszcza, że żona mojego brata była bardzo miłą kobietą i razem z Wojtkiem chodzili do mamy w dni powszednie wieczorem i mniej więcej raz na dwa tygodnie mieli od niej dzień wolny.

– Nie mogę częściej jej odwiedzać – skarżyła się Ola, żona Wojtka. – Ona zawsze sprawdza, co Wojtek ma na sobie i czy nie zapomniał bielizny. I co jadł, i ile pieniędzy zabiera ze sobą do pracy? I dlaczego nie przynosi do pracy pojemników z własnym obiadem. Ech…

Matka nagle się zestarzała, przestała dbać o siebie, chodziła pochylona i utykająca, domagała się stałej obecności syna.

– Boję się być sama – wyszeptała tragicznie. – Wychowałam dwoje dzieci, żadne z nich nawet nie dba o matkę.

W końcu Wojtek namówił żonę, by zamieszkała z nimi matka, powołując się na jej niedołężność.

– Czy Ty zwariowałeś? – powiedziałam wtedy bratu. – Ona wypędzi Olę z domu, zrozum, ona gra na Twoim poczuciu obowiązku, to tylko kłamstwo.

Mój brat mnie wtedy nie słuchał. Na swoje usprawiedliwienie powiedział, że wynajem jest drogi, a moja mama jest osobą starszą i on w końcu dostanie mieszkanie. Po sześciu miesiącach Ola nie wytrzymała i wyprowadziła się.

– Zamykaliśmy drzwi do naszej sypialni, a mama stała pod drzwiami i marudziła, że nikt jej nie chce, że nikt z nią nie rozmawia.

Moja mama bez wahania wylewała zupę Oli do toalety, a jej wypieki i kotlety wyrzucała do kosza na śmieci. Powód? Wojtek ma słaby żołądek, nie powinien jeść takich rzeczy. Rozumiałam Olę, miała rację, że uciekła. Skoro Wojtek wybrał życie z matką, to po co cierpieć?

Zaskoczyła mnie wtedy błyskawiczna przemiana mojej matki: z dnia na dzień stała się młodą kobietą. Stylizacje fryzur, manicure, nowy kolor włosów, brwi. Przestała nawet kuleć, wszystkie jej dolegliwości ustąpiły.

Mój brat natomiast zszarzał i spochmurniał, zaczął nawet pić. On nie ma życia. Ma obowiązek, ale nie życie! Jego matka przepiła jego życie. Ale teraz chodzi z wysoko podniesioną głową.

Ta dziewucha porzuciła mojego syna – mówi do wszystkich krewnych i znajomych. – A mój obowiązek jako matki jest święty. Będę walczyć z alkoholizmem syna.

A znajomi szepczą: co za bezinteresowna kobieta. Prawdziwa matka.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzynaście + 15 =

Czy najmłodsze dziecko jest skazane na przebywanie przy matce?