**Dziennik osobisty**
Czy naprawdę przez całe życie będę musiał udowadniać, że jestem niewinny…
Kinga włączyła telewizor, a mąż siedział przy komputerze, kiedy zadzwoniła mama.
— Co się stało, mamo? — zapytała ostrożnie, ściszając telewizor.
— Nic się nie stało. Po prostu postanowiłam zadzwonić.
Ale Kinga wiedziała, że mama nie dzwoni bez powodu.
— Mamo, mów wreszcie. Znowu Kasia coś narobiła?
Mama westchnęła.
— Cały czas mam uszy pełne jej marzeń o wyjeździe do ciebie. Chce zdawać na studia. Kiepsko się uczy, w głowie same impreżyki. Jakie studia? U nas jest dobry technikum i szkoła pielęgniarska. Nawet słyszeć o nich nie chce — znów westchnęła.
— Ale my z Jakubem mamy kawalerkę. Nie wiem, czy wygodnie byłoby jej mieszkać z nami — odpowiedziała Kinga.
— Rozumiem. Boję się, że po prostu ucieknie do ciebie. Dlatego dzwonię, żeby cię uprzedzić. Może ty ją odradzisz? Mnie nie słucha. Zupełnie się wykoleiła.
— Mamo, ona i mnie nie posłucha. Jak już sobie coś wbije do głowy, to nie odpuści. Próbuję od lat. Może porozmawiam z wujkiem Grzegorzem. Być zgodzi się ją przyjąć.
— Spróbuj, Kinga. Tylko on ma przecież rodzinę. To trochę niewygodne.
— Dlaczego niewygodne? To w końcu jego córka. Dobrze, mamo, porozmawiam z nim i oddzwonię. — Kinga odłożyła telefon.
— Mama dzwoniła? — Jakub oderwał wzrok od monitora.
— Tak. Kasia chce do nas przyjechać, zbiera się na studia.
— No i? Jeśli się dostanie, dostanie akademik — Jakub znów wpatrzył się w ekran.
— Na studia się nie dostanie, a technikum ma u siebie. Chyba że zamierza wyjść za mąż, o to jej chodzi. Porozmawiam z jej ojcem, może się zgodzi ją wziąć. Powinien. To jego córka. — Kinga zamyśliła się.
*Muszę przekonać wujka Grzegorza. Jakub jest przystojnym mężczyzną. Gdyby nie był, nie wyszłabym za niego. A od Kasi można się wszystkiego spodziewać. Na naszym weselu nie spuszczała z niego oczu.*
Kinga i Kasia miały różnych ojców. Ojciec Kingi utopił się, gdy miała sześć lat. Poszedł z kolegami na ryby, wypili, a potem łowili. Haczyk zaczepił się o korzeń w rzece. Ojciec wszedł do wody, żeby go odczepić, i utonął. Koledzy też byli pijani, nie zdążyli mu pomóc.
Młoda i piękna mama została sama z Kingą. Nie wpuszczała do domu adoratorów. Gdy Kinga była w piątej klasie, do szkoły trafił młody, przystojny nauczyciel matematyki. Plotkowano, że nie bez powodu się tu przeniósł — podobno uciekł z dużego miasta z powodu nieszczęśliwej miłości.
Został wychowawcą w klasie Kingi. Na zebraniu zobaczył jej mamę i od razu się zakochał. Zaczął często przychodzić, pomagać KingKiedy w końcu dotarły do domu, Kinga spojrzała na Jakuba i zrozumiała, że czas przestać walczyć z przeszłością i zacząć w pełni ufać ich wspólnej przyszłości.



