– Może tak wystarczy z tym lamentowaniem?! Już wszyscy wokoło na nas patrzą! Dobrze, że nie ma tu moich znajomych, bo bym się ze wstydu spalił! — powiedział z wyższością i irytacją Jakub.
– Jakub, ale dlaczego… — ledwo wydusiła z siebie dziewczyna siedząca naprzeciwko niego, a łzy zaczęły płynąć jej strumieniami.
– Znowu to samo! O co ci chodzi? Czy my umawialiśmy się na dziecko?! Spotykaliśmy się kilka miesięcy i wystarczy! — Jakub powiedział ostatnie zdanie tak głośno, że inni goście w kawiarni zaczęli się oglądać.
– Co ty mówisz? Przecież się kochamy! Przyznałeś się do swoich uczuć! Mówiłeś… — Ala nie zdążyła dokończyć zdania, bo Jakub ją przerwał.
– Słuchaj, dość tego… mówiłem… nie mówiłem… Ja za kilka dni wyprowadzam się do Ameryki z rodzicami. Już sprzedaliśmy dom, tata przeniósł wszystkie aktywa. Tak że, jak to mówią, adios, kochanie! — dodał młody człowiek i znów spojrzał na płaczącą dziewczynę.
– Jakub… — powiedziała cicho i powoli, usiłując powstrzymać kolejną falę łez, które nieubłaganie spływały jej po policzkach.
– Kelner, przynieś rachunek?! Ile można czekać?! — Jakub podniósł rękę, dając sygnał kelnerom stojącym obok baru, że chce się rozliczyć i jak najszybciej.
Kelnerzy zaczęli się krzątać, Jakub machnął na nich ręką, wyciągnął z portfela kilka banknotów złożonych na pół i niedbale rzucił je na stolik.
– Wiesz co?! Spóźniam się, twoje histerie mnie znudziły. Niczego ci nie obiecywałem i nic takiego nie mówiłem! Ja idę, jeśli chcesz, możesz sobie jeszcze coś zamówić, jest tu wystarczająco. — powiedział Jakub, pokazał na pieniądze i ruszył w stronę wyjścia.
Ala patrzyła za nim, zakryła twarz dłońmi i zaczęła płakać jeszcze mocniej. Po chwili pod stolikiem pojawił się kelner. Młody mężczyzna zabrał pieniądze ze stołu i zaczął sprzątać filiżanki po wypitej kawie.
– Czy życzy sobie czegoś jeszcze? — zapytał uprzejmie kelner.
– Nie, dziękuję. — Ala odpowiedziała cicho, starając się nie patrzeć na kelnera swoimi zapłakanymi oczami.
Powoli wstała, wzięła torbę z krzesła i również skierowała się w stronę wyjścia. Samochodu Jakuba przy kawiarni już nie było. Odjechał.
Po wyjściu z kawiarni świeże powietrze zadziałało na nią kojąco. Łzy wyschły i już nie spływały po policzkach. Fakt, że jeszcze chwilę temu płakała, zdradzały tylko opuchnięte powieki. Dziewczyna bezmyślnie wyciągnęła z torebki małe lusterko i mokrą chusteczkę, aby usunąć zaciek z tuszu, a potem odeszła od przeklętej kawiarni.
Nie miała ochoty wracać do domu. Zboczyła w mały skwer, gdzie w czasach szkolnych często spacerowała z kolegami z klasy.
Usiadła na ławce i od razu przypomniała sobie beztroskie czasy szkolne. „Jak wtedy wszystko było proste i zrozumiałe, a całe życie jeszcze przede mną. A problemy… Z całych problemów to tylko tak naprawdę przestała dyskoteka na najbliższą sobotę, i dostałam dwójkę z geografii. A teraz! Teraz moje życie leci na łeb na szyję! Co mam robić?! Iść zabić dziecko czy urodzić, żeby już za kilka miesięcy zostać samą matką, wychowywać dziecko sama, pracować na dwóch etatach, bo inaczej po prostu nie wyżyję!” — pomyślała Ala, a łzy ponownie zaczęły mimowolnie spływać z jej oczu.
– Dziewczyno, czy wszystko w porządku? Mogę Ci jakoś pomóc? Proszę, weź chusteczkę. — usłyszała przyjemny męski głos i zobaczyła rękę, która podaje jej papierową chusteczkę.
Ala wzięła chusteczkę, a potem podniosła wzrok i spojrzała na tego, kto zaoferował pomoc.
– Alu! To ty?! — z radością zawołał mężczyzna.
– Tomek… — zaskoczona wypowiedziała Ala i próbowała wstać z ławki.
Tomek od razu ją objął i powtarzając bez końca:
– Alu! Alu! Tak się cieszę, że cię widzę! Nie wiesz, dziś rano pytałem mamę o ciebie!
Po kilku sekundach w końcu wypuścił ją z objęcia.
– A ty czemu siedzisz tu sama, płaczesz?
– Właśnie przechodziłam, weszłam do skwerku, przypomniałam sobie czasy szkolne i jakoś tak mnie naszło… — Ala wymyśliła tę historię szybko, żeby nie odsłonić prawdziwych powodów swojego stanu ducha.
– Rozumiem. Jesteś wciąż tak samo wrażliwa, jak kiedyś! I wciąż taka piękna, nawet jeszcze piękniejsza!
Dziewczyna spojrzała na byłego kolegę z klasy i się uśmiechnęła.
– Alu, to może pójdziemy do kawiarni? Wiem, że niedaleko jest takie miejsce, usiądziemy, pogadamy.
Tomek wskazał ręką w stronę tej samej kawiarni, z której Ala właśnie wyszła, zalewając się łzami. Oczywiście, wracać tam jej zupełnie się nie chciało.
– Słuchaj, może nie do kawiarni. Może spokojnie przejdziemy się do parku? Zjemy lody. Pogoda jest wspaniała. — zaproponowała Ala.
– No dobrze. — powiedział z uśmiechem Tomek.
Spędzili kilka godzin w parku, wspominając czasy szkolne. Ala na ten czas nawet zapomniała o Jakubie i swoim nieplanowanym macierzyństwie.
– A ty, co jeszcze nie wyszłaś za mąż? — ostrożnie zapytał Tomek.
– Nie. Jakoś nie wyszło. — odpowiedziała dziewczyna znacząco.
– A u mnie też się nic nie ułożyło. — odpowiedział Tomek, nie do końca radośnie, lecz też nie w poczuciu porażki.
Ala i Tomek zaczęli spotykać się jeszcze w czasach szkolnych. Wtedy wszyscy nazywali ich „narzeczonymi”, rodzice już powoli szykowali się do ślubu.
Ale wszystko zmieniło się przez banalną, znaną wielu sytuację. Tomka powołali do wojska na rok. Ala czekała na niego pół roku, a potem zrozumiała, że się zakochała.
Marek, tak nazywał się nowy ukochany, najpierw pięknie się nią opiekował. Myślała, że wkrótce poprosi ją o rękę. Ale nie spieszył się. Spotykali się cztery lata, nawet spróbowali zamieszkać razem. Tylko coś w ich relacjach szwankowało. Pewnego dnia Ala przyłapała Marka z inną. Prosił o przebaczenie, ale dziewczyna postanowiła, że takie relacje są jej niepotrzebne.
Kilka miesięcy Ala żyła w przygnębią stanu, próbując zapomnieć o zdradzie. A potem spotkała Jakuba. W zadziwiający sposób sytuacja się powtórzyła. Ala szczerze zakochała się w tym czarującym młodym człowieku. On równocześnie pięknie ją adorował, wręczał drogie prezenty. Ala znów uwierzyła w prawdziwe uczucia, była gotowa stworzyć związek. Ale dla Jakuba to wszystko nie było niczym więcej jak zabawą. Jak się teraz okazało, na początku relacji, Jakub już wiedział o swoim rychłym wyjeździe do USA. Po prostu trzeba mu było kogoś, z kim miło spędzi czas. W tym celu wybrał uroczą Alę.
Tomek nie gniewał się na dziewczynę, że na niego nie zaczekała. Zawsze był osobą rozsądnej i logicznej. O swoim postanowieniu Ala powiadomiła go w liście. On w odpowiedzi tylko życzył jej szczęścia. Po powrocie z wojska nie chciał wracać do rodzinnego miasta, tylko pojechał do Warszawy, planując tam zostać na zawsze.
W stolicy przez te pięć lat chłopak zdążył zdobyć wykształcenie, spotykał się z dziewczyną, znalazł pracę. Życie osobiste nie ułożyło się, w firmie nastąpiło zwolnienie, w które wpadł Tomek jako najnowszy pracownik. Nie myśląc wiele, chłopak postanowił wrócić do rodzinnego miasta. Na relacje z Alą nie liczył, bo był pewien, że zdążyła już dawno wyjść za mąż.
A tu okazało się, że los przygotował dla Tomka niewiarygodną niespodziankę. Jego ukochana dziewczyna nie tylko że nie jest zamężna, to jeszcze jest wolna. Oczywiście, Tomek postanowił skorzystać z danej mu szansy.
…Minęły dwa miesiące od ich spotkania w skwerze. Tomek i Ala zaczęli się spotykać. Chłopak szczerze cieszył się ze wszystkiego, co wydarzyło się w jego życiu w ostatnim czasie. Ala również zrozumiała, że wciąż jest zakochana w Tomku. Spokoju dziewczynie nie dawał tylko fakt, że w jej brzuszku nosiła dziecko innego mężczyzny. Za każdym razem, gdy szykowała się na randkę, rozumiała, że te relacje są skazane na niepowodzenie.
Tomek ponownie zaprosił ukochaną do restauracji. Zjedli kolację, a następnie chłopak wyciągnął z kieszeni marynarki pierścionek zaręczynowy i oświadczył się dziewczynie.
– No dobrze, więc co, zgadzasz się wyjść za mnie i, jak to mówić, spędzić całe życie razem, w radości i w smutku? — zapytał z uśmiechem Tomek, pewny, że jego ukochana się zgodzi.
– Nie. — odpowiedziała Ala, spuszczając wzrok.
– Jak to nie? Dlaczego nie, Alu? Przecież się kochamy! Dokąd idziesz?
Dziewczyna rozpłakała się i pobiegła w stronę wyjścia.
Minęło dziesięć lat…
– Mamo, kto mnie dziś odbierze ze szkoły? Ty czy tata? — zapytała Lada podczas śniadania.
– Nie wiem. Wieczorem zobaczymy, córeczko. — odpowiedziała Ala, równocześnie zwijając mężowi kanapki.
– A my z mamą razem po ciebie przyjedziemy! I pójdziemy do kina! Dziś piątek! — radośnie powiedział Tomek, wchodząc do kuchni.
– Hurra! Tato! Hurra! Do kina… — krzyczała radosna Lada.
– Jedz, bo się spóźnisz do szkoły.
Tomek spojrzał na żonę, która coś nerwowo pisała na ekranie swojego telefonu.
– To znowu on? — zapytał ją Tomek.
– Tak. Tolek, pisze, że przez sąd odbierze mi Ladę i wywiezie do Ameryki. — powiedziała Ala i zaczęła płakać.
– Musimy to zakończyć. Daj mi jego numer, sam z nim porozmawiam.
– Nie, Tolek. Martwię się o ciebie.
– Wszystko będzie dobrze. Lado, jesteś gotowa? Idziemy!
Tomek z córką wyszli z mieszkania.
– Oho! To do kogo Альka poszła! Były narzeczony! — powiedział Jakub, stojąc koło klatki schodowej.
– Lado, idź do samochodu. Muszę porozmawiać z wujkiem.
Dziewczynka posłusznie odeszła i usiadła na tylnym siedzeniu.
– Więc Альka cię oszukała. Wiesz, że wychowujesz dziecko innego mężczyzny? Dla niej byłeś planem awaryjnym. — powiedział złośliwie Jakub. – A ona mnie kocha!
– Powiedz mi tak! Z Alą się kochamy. Wychowuję swoje dziecko. A ty byłeś największym błędem Ali, który ona naprawiła. Idź stąd, i żebym już cię więcej nie widział! Inaczej będzie gorzej…
Z tymi słowami Tomek popchnął Jakuba. Tamten tylko się zachwiał, ale utrzymał równowagę.
– Tato, wrócisz? Spóźnimy się do szkoły!
– Już idę, córeczko.
Tomek i Lada odjechali. Jakub patrzył w ślad za odjeżdżającym samochodem, rozumiejąc, że poniósł porażkę. Sam nasunął mu się pytanie – czy powinien walczyć? Walczyć o miłość, której nie ma. I o córkę, której nie miał. I nie będzie…
Wieczorem odleciał i już nigdy nie wrócił do rodzinnego miasta. Czasami trzeba postawić ostrożną kropkę, choć pragnie się dalszego ciągu…



