Kasia i Antek pobrali się dwa lata temu, ale Bóg nie zesłał im dzieci. Kobieta obwiniała się za to, ponieważ w młodości przeżyła szereg nieprzyjemnych wydarzeń.
Dziewczyna nie miała rodziny, wychowywała się w domu dziecka, gdzie nie zaznała miłości i opieki. Dziewczyna znosiła znęcanie się, głód i zimno do osiemnastego roku życia, potem znalazła pracę i wynajęła mieszkanie.
Niedożywienie i częste hipotermie, odbiły się na zdrowiu kobiety. Kiedy Kasia poznała Antka, pierwszą rzeczą, jaką zrobiła, było poinformowanie chłopaka o możliwych problemach z potomstwem. Mężczyzna zapewnił ją, że nie ma to dla niego znaczenia, ale od tego czasu minęły już trzy lata.
Coraz częściej kobieta zauważała, jak jej mąż uśmiecha się do małych dzieci, które bawiły się w pobliżu ich domu. W nocy Kasia zamykała się w łazience, odkręcała wodę i długo płakała. Antek rozumiał powód jej łez, ale nie mógł nic zrobić, aby jej pomóc.
Pewnego dnia, wpadł jej do głowy wspaniały pomysł, którym pospiesznie podzieliła się z ukochanym:
– Antek, pomyślałam, a może zaadoptujmy kogoś z domu dziecka? Cóż, nie mogę zostać matką, a te dzieci naprawdę potrzebują miłości, wiem to na własnej skórze.
Mój mąż był zdezorientowany i nie wiedział, jak zareagować.
– Nie rozpaczajmy tak bardzo. Może będziemy mieli też dziecko.
– Jeśli Bóg da nam ten rodzaj radości, to świetnie! A w międzyczasie zróbmy tak wielki czyn. – Przekonywała kobieta.
– Dobrze, Kasiu, ujmę to inaczej. Widzisz, chcę, aby moje dziecko było takie jak ja lub jak Ty. Chcę go oglądać i rozpoznać siebie, przynajmniej w jakimś stopniu. A co Ty będziesz szukać u kogoś innego? – Antek wpadł w złość.
Kasia nie mogła znaleźć odpowiedzi na pytanie męża, bo miał rację. Oliwy do ognia dolała też teściowa, nękając synową telefonami:
– Kasieńko, jak się masz? Kiedy zamierzasz zadowolić starszych ludzi wnuczką?
– To chyba jeszcze nie jest odpowiednia pora. – Usprawiedliwiła się dziewczyna.
– Najwyższy czas. W Twoim wieku urodziłam brata Antośka. Dlaczego to przeciągasz? – Moja teściowa taktownie kontynuowała.
– Pracujemy nad tym. – Kasia zacisnęła zęby i odłożyła słuchawkę.
Podobno Antek powiedział matce o zamiarze swojej żony. Teściowa przyleciała do ich mieszkania i zrobiła aferę:
– Co Ty, u licha, robisz! Myślałam, że dasz mi wnuka, a tu proszę! – Krzyknęła teściowa.
– W moich intencjach nie ma nic złego. Podarujemy małemu serduszku tyle ciepła, ile nie ma na całym świecie! – Ze łzami w oczach odpowiedziała Kasia.
– To się nie stanie! Chcę mieć własne wnuki, a nie odrzuty jakichś pijaków! Jakie geny mają te dzieci? Czy chcesz wprowadzić do domu morderczego złodzieja lub alkoholika? – Kobieta krzyknęła głosem nie z własnej woli.
Antek milczał i patrzył z wyrzutem na Kasię, jakby zgadzał się z matką.
– To nie wina dzieci, że rodzice je porzucili, Anno! Nie wszystkie matki są tak wspaniałe jak Ty, wiesz? Ja też zostałam porzucona i nie życzyłabym mojemu wrogowi takiego życia, które teraz jest już przeszłością. – Płakała Kasia, roniąc gorzkie łzy.
– Synu, czy ona jest sierotą? – Zapytała z przerażeniem teściowa swojego syna.
– Czy nie powiedziałeś o tym matce? Dlaczego? – Zapytała zapłakana żona.
– Bo znam Twój stosunek do takich ludzi. – Odpowiedział matce.
– No i proszę, oto jest! Nie chcę nawet słyszeć o adopcji! Antek, nie po to Cię wychowaliśmy, żebyś nie miał kontynuacji. Zasługujesz na to, by mieć własne dzieci, pomyśl o tym. – Powiedziała teściowa i wyszła.
Po tej rozmowie, jej mąż zmienił się, stał się nieuprzejmy i nieuważny. Antek rzadko bywał w domu, a przyjaciółka powiedziała Kasi, że widziała go z młodą dziewczyną w restauracji.
Kochała swojego męża i rozumiała, że jest nieszczęśliwy. Gdyby tylko mogła dać mu chłopca!
„Ja nie będę w stanie go uszczęśliwić, więc może ona będzie miała taką możliwość”. – Pomyślała z goryczą kobieta, wkładając swoje rzeczy do walizki.
Po cichu opuściła mieszkanie, w którym spędziła najlepsze lata swojego życia. Zazwyczaj żony ganiły swoich mężów za to, że wychodzili z domu i krzyczały na nich o skradzionych latach ich życia. Kasia natomiast w myślach dziękowała Antkowi za wspólne, złote lata.
Odważnie szła dalej, starając się nie odwracać. Przechodziła obok domów, zaglądała w okna innych ludzi i cieszyła się z ich szczęścia. Poza tym, że bardzo bolało ją serce.
Trzy miesiące później, Antek poślubił młodą Marię, która urodziła mu syna. Kasia dowiedziała się o tym przypadkiem, gdy spotkała ich z wózkiem na ulicy. Zmusiła się do uśmiechu, zaciskając dłoń w kieszeni w pięść.
„Ja też dam sobie radę”. – powtórzyła Kasia, spiesząc się do domu po udanej zmianie. Znalazła dobrą pracę i wynajęła przytulne mieszkanie z jedną sypialnią.
Kobieta nie jest jeszcze gotowa na nowy związek, żyje dla siebie i nie planuje przyszłości. To się okaże.



