Mam 15 lat. W tej chwili nie mam żadnych znajomych poza tymi internetowymi, o których jednak nie mówię mamie, ponieważ ona uważa, że w Internecie wszyscy są źli. Całymi dniami po szkole siedzę w domu, nigdzie nie wychodzę.
Rozmawiam z mamą, ale niezbyt często. Poza tym z nią można porozmawiać tylko o szkole, chociaż ciężko to nazwać rozmową. Ciągle grozi, że jeśli opuszczę się w nauce, to zabierze mi telefon i odłączy Internet. To jednak i tak nie najgorsze zachowanie z jej strony. Kiedyś zasłabłam w autobusie i nie dotarłam na lekcje. Z tego powodu do mamy zadzwoniła wychowawczyni aby powiedzieć, że nie przyjechałam na lekcje. Jeszcze nie zdążyłam nawet dobrze wejść do domu, a mama rzuciła się na mnie z rękami. Nie słuchała moich tłumaczeń, tylko mnie biła. Próbowałam powstrzymać łzy bo wiedziałam, że to tylko pogorszy sytuację, a potem obiecałam, że to już nigdy się nie powtórzy. Takie awantury mają regularnie miejsce odkąd skończyłam 11 lat, czyli od kiedy znowu z nią zaczęłam mieszkać. Wcześniej od 4 roku życia mieszkałam z tatą.
Myślę, że z nią jest coś nie tak, bo czasami jest miła, a minutę później jest bardzo wredna i wścieka się. W głębi duszy ją kocham i chciałabym, aby mnie rozumiała, ale ona tylko potrafi mnie ranić. Mówi, że jestem np. gruba i głupia, więc nikt mnie w przyszłości nie zechce. Nie rozumie, że przez to potem płaczę i mam okropne kompleksy.
Któregoś dnia próbowałam poprosić ją o to, aby pozwoliła mi coś zmienić w swoim wyglądzie. Chciałam iść do fryzjera i ściąć włosy, jednak odmówiła. Powiedziała, że mnie i tak nic nie pomoże, więc ona nie zamierza wydawać pieniędzy na moje zachcianki.
Bardzo chciałabym, aby moja mama była jednocześnie moją przyjaciółką, której mogłabym powierzyć wszelkie moje tajemnice bez obawy przed oceną i krytyką. Przez trudną relację z mamą wykształciły się u mnie złe nawyki, które ma wiele nastolatków, np. noszenie telefonu wszędzie ze sobą, udawanie zajętej tylko po to, aby nikt do mnie się nie odzywał, obgryzanie paznokci i skórek, zagryzanie ust do krwi i drgania nogami.
Mama w ogóle nie szanuje moich granic osobistych, ciągle mnie sprawdza, więc przeglądanie mojej prywatnej korespondencji czy SMS-ów w telefonie to norma. Bardzo mi się to nie podoba i tylko pokazuje to, że mi nie ufa, a ja potrzebuję kogoś, kto obdarzy mnie zaufaniem i pozwoli mnie zaufać.
