Być na dywaniku u szefa! Czy to zawsze oznacza coś złego?

Pracuję w kancelarii prawnej od pięciu lat. Przez ten czas, codziennie myślałem o zmianie pracy. Chodzi o to, że nasz szef Jurek Lisiewicz jest bardzo surową i bardzo wymagającą osobą. Dosłownie napawał strachem wszystkich w naszej firmie. Jeśli wezwał kogoś do swojego biura, to strach zaglądał nam w oczy. Strofował nas jak piątoklasistów, którzy nie przygotowali się do lekcji. Co więcej, napisał cały zestaw setek reguł, których każdy z jego podwładnych, musiał przestrzegać bez wyjątku. Wszyscy rozmawialiśmy o zmianie pracy, ale niestety, w naszym mieście nie było alternatywy, ponieważ pensje w naszej firmie były znacznie wyższe niż w innych.

Tego ranka, nikt nie mógł Igorowi pozazdrościć. To stosunkowo młody człowiek, jest w naszej drużynie od dwóch lat. Dziś jego dzień zaczął się od wiadomości, że szef wzywa go do swojego biura. Zazwyczaj taka wizyta, nie kończyła się dobrze.

Wszyscy współczuliśmy Igorowi, bo ostatnio był pod dużą presją. Rok temu stracił żonę, bardzo to przeyżył. Straszna tragedia, po której nie zdążył się jeszcze otrząsnąć, kiedy dopadła go kolejna żałoba, ciężko zachorowała jego młoda dwunastoletnia córka. Żaden z miejscowych lekarzy nie potrafił jej pomóc. Trzęsącymi się rękami nieustannie powtarzali, że tylko kosztowna operacja za granicą może uratować dziewczynkę. Igor nie miał takich pieniędzy.

Kiedy więc Jurek Lisiewicz, nasz szef, wezwał Igora do swojego biura, bardzo martwiliśmy się o naszego kolegę. Życząc mu powodzenia, wszyscy czekaliśmy, aż wyjdzie z gabinetu dyrektora.

Kiedy Igor wyszedł, miał bladą twarz. Ręce mu się trzęsły, na czole miał pot, a w rękach trzymał małą, białą kopertę.

Okazało się, że nasz dyrektor – człowiek, którego uważaliśmy za bezdusznego i bezlitosnego, po cichu wręczył Igorowi kopertę z pieniędzmi, dzięki którym młody ojciec mógł pokryć wszystkie koszty leczenia córki i zapłacić za operację za granicą. Ponadto Jurek wysłał Igora na płatny urlop, aby w tym trudnym okresie mógł być przy córce. Nie spodziewaliśmy się, że szef Jurek może posunąć się do tak dobrych czynów.

Po tej sytuacji, zmienił się nasz stosunek do szefa. Wykazał się niezwykłą hojnością, uratował życie małego dziecka, a my myśleliśmy, że nie ma serca.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × pięć =

Być na dywaniku u szefa! Czy to zawsze oznacza coś złego?