Bogdanowi było bardzo trudno i nie mógł dojść do siebie po ostatnim rozstaniu ze swoją długoletnią dziewczyną. Postanowił więc pojechać do Częstochowy, aby zadumać się w religijnej atmosferze.
Częstochowa powitała go deszczowym porankiem. Stał w tłumie chętnych do wejścia do środka bazyliki i słyszał, po co ludzie tutaj przychodzą, z jakimi prośbami. Kiedy wszedł do kościoła, nachylił się i powiedział cicho: „ześlij mi dobrą żonę, błagam”. Kiedy mężczyzna wyszedł z bazyliki, na ulicy było już jasno, świeciło słońce, a na niebie nie było ani jednej chmury. „On już wie” – pomyślał Bogdan.
Bogdan zatrzymał się u przyjaciela. Kiedy on musiał na chwilę wyjść, aby coś załatwić na mieście, poprosił go, by został w mieszkaniu i przyjął dekoratorkę wnętrz. Kiedy zadzwonił dzwonek, Bogdan otworzył drzwi. Przed nim stała pięknie ubrana kobieta. Nie miała jednak żadnych akcesoriów ze sobą, które pomogłyby jej coś wymierzyć.
– Długo czekaliście? – powiedziała dziewczyna od progu.
– Nie, wcale – odpowiedział Bogdan.
– Gdzie Marcin?
– Musiał na chwilę wyjść coś załatwić, ale ja wszystko pokażę. W razie potrzeby mamy jakieś narzędzia i miarki, a niebawem wróci właściciel mieszkania więc pokaże więcej.
Wtedy właśnie do mieszkania wrócił przyjaciel Bogdana i przytulił kobietę. Bogdan był bardzo zdezorientowany tym, co zobaczył – nie wiedział, że się znali. Za chwilę okazało się, że dziewczyna nie była dekoratorką wnętrz, a jego kuzynką, z którą już długo się nie widzieli. Cała trójka rozmawiała, pili kawę, a potem Bogdan poszedł na dworzec zwrócić bilet powrotny. Atrakcyjna przewodniczka obiecała, że pokaże mu urokliwe miejsca, więc nie potrafił jej odmówić.



