Ta sytuacja przydarzyła się niedawno mojej znajomej Dominice i uraziła ją dogłębnie.
Jej teściowa ma dwoje dzieci: córkę i syna. Ten syn jest mężem Dominiki. Z różnicą sześciu miesięcy w obu rodzinach urodziły się dzieci: w obu przypadkach chłopcy. Teraz mają 5 lat.
Wydawałoby się, że stosunek do wnuków babci powinien być mniej więcej taki sam, ale wszystko jest zupełnie na odwrót.
Z wnukiem od córki ciągle spędza czas, zabiera go latem na działkę i rozpieszcza pod każdym względem.
Wnuka od syna widzi raz na sześć miesięcy, kiedy przychodzi na urodziny do synowej lub syna. Kilka razy Dominika poprosiła ją, aby popilnowała go (musiała pilnie udać się do lekarza i nie mogła zostawić dziecka z nikim innym), ale teściowa odmówiła, powołując się napięty grafik.
Ani syna z synową, ani tym bardziej wnuka nie zaprasza do domu. Byli tam przez wszystkie 10 lat małżeństwa zaledwie kilka razy i to głównie aby w czymś teściowej pomóc, nie na rodzinnym spotkaniu.
Dominika początkowo była bardzo zdenerwowana z powodu takiego stosunku babci do dziecka, ale potem jakoś się przyzwyczaiła i przestała zwracać uwagę.
Jednak ostatnio jej syn po raz kolejny miał urodziny, teściowa również została zaproszona, ale powiedziała, że nie może opuścić szklarni na działce i nie przyjedzie. Nie to, żeby wcześniej chętnie ich odwiedzała.
Po pewnym czasie teściowa wróciła do Poznania na jeden dzień i poprosiła syna, aby przyszedł odebrać prezent dla wnuka. Przekazała mu cienką książeczkę o zwierzętach, która jest już nieciekawa dla dziecka ze względu na wiek, a niektóre strony są pogniecione. Dominika zasugerowała, że książka pochodzi od drugiego wnuka, ponieważ rok jej wydania to 2017.
Matkę oczywiście zdziwił postępek krewnej, ale nie dała po sobie tego poznać, zadzwoniła, podziękowała i zapomniała.
Pół roku później zupełnie przypadkowo, weszła na profil siostry męża na portalu społecznościowym i zobaczyła zdjęcia z urodzin jej syna. Na jednym z nich był z ogromnym zestawem LEGO w pudełku. Taka zabawka kosztuje ponad pięćset złotych.
Do zdjęcia był dołączony podpis: „A to prezent od naszej ukochanej babci”. Ponieważ z tej strony babcia jest tylko jedna, było jasne, że to teściowa podarowała samochód.
Było to bardzo obraźliwe dla mojej przyjaciółki. Zarówno jej, mężowi i dziecku (które dowiedziało się o nowych klockach kuzyna gdy został zaproszony by się razem pobawić) było bardzo przykro, że babcia tak niesprawiedliwie traktuje rodzone wnuki. W końcu nie chodzi o cenę prezentu, ale o to, że teściowa jednego wnuka najwyraźniej faworyzuje i kocha bardziej niż drugiego.
Dominika chce teraz całkowicie przestać się z nią kontaktować, ponieważ nie potrzebuje fałszywych krewnych.
Czy spotkałaś się z podobnymi nierównymi postawami wobec wnuków od jednej babci?



