Adamie, nie chcę Cię zranić, kochanie – opowieść o chłopcu, który bał się utraty ojca, nowej kobiety…

Adamie, nie chcę cię skrzywdzić, kochanie.

Adam usiadł kiedyś na szerokim parapecie okna i patrzył na spokojną uliczkę starego, krakowskiego osiedla. Czekał na powrót ojca i pogrążał się w rozmyślaniach. Minęły już dwa lata, odkąd jego mama odeszła. Ułożyła sobie życie na nowo powiedział kiedyś ojciec z ciężkim westchnieniem. Dlaczego zostawiła syna? Kto to wie. Dla Adama pozostawało to tajemnicą. Stopniowo zaczął przygasać obraz matki w jego pamięci.

Ojciec bardzo się starał, by zapewnić synowi wszystko, co najlepsze. Chłopiec miał już dziesięć lat. Sporo rozumiał i nie było sensu niczego przed nim ukrywać. Przyzwyczaił się do wielu rzeczy. Potrafił już samemu pozmywać talerze, poukładać rzeczy w szafkach, nawet nie bawił się już zabawkami.

Z czasem stawał się coraz bardziej dojrzały. I bardzo samotny. Marzył całym sercem o psie, prawdziwym przyjacielu. Ale ojciec odmawiał spełnienia tej prośby.
Kto będzie się nim zajmował? Pracuję całe dnie, a ty jesteś uczniem i wciąż za mały.

Zamiast psa ojciec sprowadził do domu kobietę. Miała na imię Jolanta. Zamieszkała z nimi. Adam nie chciał z nią rozmawiać, czuł, że pojawiła się w ich domu niepotrzebnie. Ale ojciec nazywał ją żoną i chciał, by chłopiec miał mamę.

Nie potrzebuję jej! odpowiedział Adam stanowczo. Tak żyli dalej, pod jednym dachem. Chłopiec widział, jak ojciec rozkwita przy Jolancie. Jak są dla siebie dobrzy, jak śmieją się razem, czasem się przytulają. A Adam czuł smutek i coś jak żal.

Tato, chcę, żeby ona odeszła.
Adamie, ale ja chcę, żeby została. Trudno jest żyć bez kobiety żony i matki.

Nadszedł ciepły maj. Adam ganiał po podwórku z kolegami. Nowi znajomi powiedzieli mu kiedyś, że ojciec z nową żoną chcą go oddać do domu dziecka.

Zamarł z przerażenia. Przecież może będą chcieli mieć własne dziecko i on tylko będzie im przeszkadzał. Postanowił, że musi się do tego przygotować.

Kiedyś przez niedomknięte drzwi usłyszał urywek rozmowy: Dla niego tam będzie lepiej, powinniśmy go tam oddać.

To był cios. Nie zmrużył oka całą noc, a rano postanowił, że musi pozbyć się Jolanty. To ona wszystko psuje. Najpierw zaczął robić jej drobne złośliwości przesalał herbatę, zostawiał pustą patelnię na włączonym gazie. Bywał nieuprzejmy. Ona domyśliła się, kto za tym stoi. Zawołała więc Adama na spokojną rozmowę.

Musimy pogadać. Wyglądasz na smutnego.
Nic mi nie jest! próbował się wykręcić.
Adamie, nie chcę cię skrzywdzić, kochanie

Wynajęliśmy na lato mały domek pod Zakopanem. Chcieliśmy zrobić ci niespodziankę, ale czas powiedzieć prawdę. Twój tata znalazł psa i jedziemy po niego dzisiaj. Możesz jechać z nami.
Naprawdę? Adam aż nie dowierzał, ale chciał wierzyć. Przytulił Jolantę mocno.

Jolanta miała łzy w oczach: No już, ciesz się, wszystko będzie dobrze, nie ma powodu do płaczu. Pogłaskała go po głowie.

Kiedy ojciec wrócił z pracy, pojechali razem po szczeniaka. Adam zmienił złość na sympatię i przestał widzieć w Jolancie wroga. Pogodzili się. Piesek zasnął w ramionach chłopca. Wszyscy byli szczęśliwi.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 + siedemnaście =

Adamie, nie chcę Cię zranić, kochanie – opowieść o chłopcu, który bał się utraty ojca, nowej kobiety…